lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 98

Po upływie pół godziny zasypał kartę, uderzył po niej ręką i rzekł:
- Posyłam jeszcze wezwanie, by się najpóźniej pro die 27 praesentis stawili, i tak myślę,
że przynajmniej w tym ostatnim terminie zechcą non deesse patriae. A teraz powiedz mi
waćpan: macieli jakie wieści o nieprzyjacielu?
- Mamy. Wittenberg wojska swoje pod Damą na łęgach musztruje.
- Siła ich?
- Jedni mówią, że siedmnaście tysięcy, drudzy, że więcej.
- Hm! to nas i tyle nie będzie. Jak waść sądzisz, zdołamy się oprzeć?
- Jeśli się szlachta nie stawi, to i nie ma o czym mówić...
- Stawi się, co się nie ma stawić! Wiadoma to rzecz, że pospolite ruszenie zawsze
marudzi. Ale ze szlachtą damy sobie radę?
- Nie damy - rzekł chłodno Skrzetuski. - Jaśnie wielmożny wojewodo, toż my wcale
żołnierzy nie mamy.
- Jak to: nie mamy żołnierzy?
- Wasza miłość wie tak dobrze jak ja, że co jest wojska, to wszystko na Ukrainie. Nie
przysłano nam tu ani dwóch chorągwi, choć Bóg jeden wie teraz, która burza groźniejsza.
- Ale piechota, ale pospolite ruszenie?
- Na dwudziestu chłopów ledwie jeden wojnę widział, a na dziesięciu jeden wie, jak
rusznicę trzymać. Po pierwszej wojnie będą z nich dobrzy żołnierze, ale nie teraz. A co
do pospolitego ruszenia, spytaj wasza miłość każdego, kto się choć trochę na wojnie zna,
czy pospolite ruszenie może dotrzymać regularnym wojskom, jeszcze takim jak szwedzkie,
weteranom z całej luterskiej wojny i do zwycięstw przywykłym.
- Także to waść wysoko Szwedów nad swoich wynosisz?
- Nie wynoszę ja ich nad swoich, bo gdyby tu było z piętnaście tysięcy takich ludzi, jacy
pod Zbarażem byli, kwarcianych i jazdy, tedybym się ich nie bał, ale z naszymi, daj Boże,
abyśmy coś znaczniejszego wskórać mogli.
Wojewoda położył ręce na kolanach i spojrzał bystro wprost w oczy
Skrzetuskiemu, jakby chciał w nich jakąś ukrytą myśl wyczytać.
- Tedy po co my tu przyszli? Czy waćpan nie myślisz, że lepiej się poddać? Zapłonął na to
pan Stanisław i odrzekł:
- Jeśli mi taka myśl w głowie powstała, każże mnie wasza miłość na pal wbić. Na pytanie,
czy wierzę w wiktorię, odpowiadam jako żołnierz: nie wierzę! - ale po cośmy tu przyszli,
to inna materia, na którą jako obywatel odpowiadam : po to, abyśmy nieprzyjacielowi
wstręt pierwszy dali, abyśmy zatrzymawszy go na sobie, pozwolili reszcie kraju opatrzyć
się i wystąpić, abyśmy ciałami naszymi wstrzymali najazd póty, póki jeden na drugim nie
padniem!
- Chwalebna to intencja waszmości - odpowiedział chłodno wojewoda - ale łatwiej wam,
żołnierzom, o śmierci mówić niż nam, na których cała odpowiedzialność za tyle krwi
szlacheckiej darmo przelanej spadnie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional