lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 97

stryjeczny Jana, słynnego zbarażczyka. Pan Kacper Źychliński prowadził konińskich
młynarzy i sołtysów. Spod Pyzdrów ciągnął pan Stanisław Jaraczewski, który młodość w
cudzoziemskich wojskach spędził; spod Kcyni pan Piotr Skoraszewski, a pan Kwilecki spod
Nakła. Nikt jednak w doświadczeniu wojennym nie mógł wyrównać panu Władysławowi
Skoraszewskiemu, którego głosu nawet sam jenerał wielkopolski i wojewodowie słuchali.
W trzech miejscach: pod Piłą, Ujściem i Wieleniem, zalegli rotmistrzowie pasy nadnoteckie
czekając na przybycie szlachty na pospolite ruszenie zwołanej. Piechurowie sypali szańce
od rana do wieczora, ustawicznie oglądając się za siebie, czy pożądana konnica nie
nadciąga.
Tymczasem nadjechał pierwszy z dygnitarzy, pan Andrzej Grudziński, wojewoda kaliski, i
stanął w domu burmistrza z licznym pocztem sług przybranych w białe i błękitne barwy.
Spodziewał się, że wnet otoczy go szlachta kaliska, gdy jednak nikt się nie zjawiał,
posłał po rotmistrza, pana Stanisława Skrzetuskiego, zajętego sypaniem szańczyków nad
rzeką.
- A gdzie to moi ludzie? - pytał po pierwszych powitaniach rotmistrza, którego znał od
dziecka.
- Jacy ludzie? -rzekł pan Skrzetuski.
- A pospolite ruszenie kaliskie?
Półpogardliwy, półbolesny uśmiech pojawił się na czarniawej twarzy żołnierza.
- Jaśnie wielmożny wojewodo! - rzekł - przecie to czas strzyży owiec, a za źle umytą
wełnę nie chcą w Gdańsku płacić. Każdy teraz jegomość nad stawem przy myciu albo nad wagą
stoi, słusznie mniemając, że Szwedzi nie uciekną.
- Jakże to? -odparł zafrasowany wojewoda - nie masz jeszcze nikogo?
- Źywego ducha prócz piechoty łanowej... A potem żniwa bliskie. Dobry gospodarz z domu
nie wyjeżdża w takim czasie!
- Co mi waćpan prawisz?
- A.Szwedzi nie uciekną, jeno Jeszcze bliżej przyjdą - powtórzył rotmistrz.
Dziobata twarz wojewody poczerwieniała nagle.
- Co mi Szwedzi!... Ale to dla mnie wstyd wobec innych panów będzie, gdy sam się tu jako
palec ostanę.
Skrzetuski znów się uśmiechnął.
- Wasza miłość pozwoli sobie powiedzieć - rzekł - że Szwedzi tu rzecz główna, a wstyd
potem. Zresztą nie będzie go, bo nie tylko kaliskiej, ale i żadnej innej szlachty jeszcze
nie ma.
- Powariowali! -rzekł pan Grudziński.
- Nie, jeno tego pewni, że jeśli oni nie zechcą do Szwedów, to Szwedzi nie omieszkają do
nich.
- Czekaj waść! - rzekł wojewoda.
I klasnąwszy na pachołka kazał sobie podać inkaustu, piór i papieru -następnie usiadł i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional