lektory on-line

Krzyżacy - Strona 91

myślałem, że ci pofolgują.
- A to Lichtenstein wyjechał?
- Zaraz po śmierci królowej, do Malborga. Byłem tedy u kasztelana, ale on powiedział tak:
"Nie dlatego waszemu bratankowi głowę utnę, aby się Lichtensteinowi pochlebić, jeno że
taki jest wyrok, a czy Lichtenstein tu jest, czy go nie ma, to wszystko jedno. Choćby też
Krzyżak i umarł, nic to nie zmieni, bo - powiada - prawo jest wedle sprawiedliwości -nie
tak jako kubrak, któren możesz do góry podszewką przewrócić. Król -prawi - może łaskę
okazać, ale nikt inny".
- A gdzie król?
- Pojechał po pogrzebie aż na Ruś.
- No, to i nie ma rady.
- Nijakiej. Kasztelan powiadał jeszcze: "Źal mi go, bo i księżna Anna za nim prosi, ale
jak nie mogę, to nie mogę..."
- A księżna Anna jeszcze też jest?...
- Niech jej ta Bóg zapłaci! To dobra pani. Jeszcze tu jest, bo Jurandówna zachorzała, a
księżna ją miłuje jak własne dziecko.
- O, dla Boga! To i Danuśkę chorość napadła. Coże jej takiego?
- Boja wiem!... księżna powiada, że ją ktoś urzekł.
- Pewnie Lichtenstein! nikt inny, jeno Lichtenstein - sobacza mać!
- Może i on. Ale co mu zrobisz? - nic.
- To dlatego wszyscy mnie tu zabaczyli, że i ona była chora... To rzekłszy, Zbyszko jął
chodzić wielkimi krokami po izbie, a wreszcie chwycił rękę Maćka, ucałował ją i rzekł:
- Bóg wam zapłać za wszystko, boć z mojej przyczyny pomrzecie, ale skoroście jeździli aż
do Prus, to póki do reszty nie zesłabniecie, uczyńcież jeszcze dla mnie jedną rzecz.
Pójdźcie do kasztelana i proście, żeby mnie na słowo rycerskie puścił choć na dwanaście
niedziel. Potem wrócę i niech mi szyję utną, ale to przecie tak nie może być, byśmy bez
nijakiej pomsty poginęli. Wiecie... pojadę do Malborga i zara zapowiedź Lichtensteinowi
poślę. Już też nie może być inaczej. Jego śmierć albo moja!
Maćko począł trzeć czoło:
- Pójść pójdę, ale czy kasztelan pozwoli?
- Słowo rycerskie dam. Na dwanaście niedziel - więcej mi nie trza...
- Co ta gadać: na dwanaście niedziel! A jak będziesz ranny i nie wrócisz, co pomyślą?...
- Toć choćby na czworakach wrócę. Ale nie bójcie się! I widzicie, może przez ten czas
zjedzie król z Rusi; to mu się będzie można o zmiłowanie pokłonić.
- Prawda jest - rzekł Maćko. Lecz po chwili dodał:
- Bo mnie kasztelan i to jeszcze powiadał: "Przepomnieliśmy o waszym bratanku z przyczyny
śmierci królowej, ale teraz niechże się to już skończy".
- Ej, pozwoli - odpowiedział z otuchą Zbyszko. - Jużci przecie wie, że szlachcic mu słowo
zdzierży, a czy mi teraz głowę utną, czy po świętym Michale, to mu wszystko jedno.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional