lektory on-line

Faraon - Strona 90

mógłby istnieć.
Lecz gdy parę dni odpoczął, o ile można było odpocząć w chaosie dworskiego życia, znowu
wezwał do siebie Otoesa i rzekł mu:
- Prosiłem waszą dostojność, ażebyś mnie wtajemniczył w rządy swego nomesu. Zrobiłeś tak:
pokazałeś mi kraj i urzędników, ale ja jeszcze nic nie wiem. Owszem, jestem jak człowiek
w podziemiach naszych świątyń, który widzi dokoła siebie tyle dróg, że w końcu nie może
wyjść na świat.
Nomarcha zafrasował się.
- Co mam robić?.. - zawołał. - Czego chcesz ode mnie, władco?... Rzeknij tylko słowo, a
oddam ci mój urząd, majątek, nawet głowę.
A widząc, że książę przyjmuje łaskawie te zapewnienia, prawił dalej.:
- W czasie podróży widziałeś lud tego nomesu. Powiesz, że nie byli wszyscy. Zgoda. Każę,
aby wyszła cała ludność, a jest jej: mężów, kobiet, starców i dzieci około dwustu tysięcy
sztuk. Z wierzchołka pylonu raczyłeś oglądać nasze terytorium. Lecz jeżeli pragniesz,
możemy z bliska obejrzeć każde pole, każdą wieś i ulice miasta Sochem.
Nareszcie pokazałem ci urzędników między którymi, prawda, że brakowało najniższych. Ale
wydaj rozkaz, a wszyscy staną jutro przed twoim obliczem i będą leżeli na brzuchach swych.
Cóż mam więcej uczynić?... odpowiedz, najdostojniejszy panie!...
- Wierzę ci, że jesteś najwierniejszy - odparł książę. - Objaśnij mi więc dwie rzeczy:
jedną - dlaczego zmniejszyły się dochody jego świątobliwości faraona, drugą - co ty sam
robisz w nomesie?...
Otoes zmięszał się, a książę prędko dodał:
- Chcę wiedzieć: co tu robisz i jakimi sposobami rządzisz, gdyż jestem młody i dopiero
zaczynam rządy...
- Ale masz mądrość starca! - szepnął nomarcha.
- Godzi się więc - mówił książę - ażebym ja wypytywał doświadczonych, a ty żebyś mi
udzielał nauk.
- Wszystko pokażę waszej dostojności i opowiem -rzekł Otoes. - Ale trzeba nam wydostać
się w miejsce, gdzie nie ma tej wrzawy...
Istotnie w pałacu, który zajmował książę, na dziedzińcach wewnętrznych i zewnętrznych,
tłoczyło się takie mnóstwo ludzi jak na jarmarku. Jedli oni, pili, śpiewali, mocowali się
lub gonili, a wszystko na chwałę namiestnika, którego byli sługami.
Jakoż około trzeciej po południu nomarcha kazał wyprowadzić dwa konie na których wraz z
księciem wyjechali z miasta na zachód. Dwór zaś został w pałacu i bawił się jeszcze
weselej.
Dzień był piękny, chłodny ziemia okryta zielonością i kwieciem. Nad głowami jeźdźców
rozlegały się śpiewy ptaków, powietrze było pełne woni.
- Jak tu przyjemnie! - zawołał Ramzes. - Pierwszy raz od miesiąca mogę zebrać myśli. A
już zacząłem wierzyć, że w mojej głowie osiedlił się cały pułk wozów wojennych i od rana
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional