lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 865

często, że chce widzieć bitwę, aby dać przykład męstwa, ale w rzeczy samej wcale nie
pragnęła bitwy; chciała tylko pogrążyć serca wszystkich młodych wojowników, jakoż i
pogrążyła ich liczbę niepomierną. Oleńka także jakoby na nowo odżyła po opuszczeniu
Taurogów. Tam zabijała ją niepewność losu i ciągła obawa, teraz czuła się bezpieczniejszą
w głębinach leśnych. Zdrowe powietrze wracało jej siły. Widok żołnierstwa, broni, ruch i
gwar obozowy działały jak balsam na zmęczoną jej duszę. I jej również sprawiał
przyjemność pochód wojsk, a możliwe niebezpieczeństwa nie przestraszały bynajmniej, bo
przecie rycerska krew płynęła w jej żyłach. Mniej okazując się żołnierzom, nie pozwalając
sobie buszować na podjezdku przed szeregami, mniej też ściągała na się oczu. Ale
natomiast otaczał ją szacunek powszechny.
Uśmiechały się wąsate twarze żołnierskie na widok Anusi, a odkrywały się głowy, gdy
Oleńka zbliżała się do ognisk. Szacunek ów zmienił się później w uwielbienie. Nie było
też bez tego, by jakie serce nie zabiło dla niej w młodej piersi, jeno że oczy nie śmiały
na nią patrzeć tak wprost, jak na ową czarnuszkę-Ukrainkę.
Szli lasami, zaroślami, często wysyłając przed sobą zwiady, i aż dopiero siódmego dnia
przybyli późną już nocą do Lubicza, który leżał na skraju laudańskiej okolicy, stanowiąc
jakoby wrota do niej. Konie tak były dnia tego zmęczone, że mimo przedstawień Oleńki
niepodobna było ruszyć dalej, więc miecznik zakazał dziewczynie wydziwiać i roztasował
partię na nocleg. Sam z pannami stanął we dworze, bo i czas był mglisty, a chłodny
bardzo. Dziwnym trafem dwór nie był spalony. Nieprzyjaciel oszczędził go prawdopodobnie z
poleceń księcia Janusza Radziwiłła, dlatego że był Kmicicowy, a chociaż później książę
dowiedział się o odstępstwie pana Andrzeja, zapomniał lub nie miał czasu wydać nowych
rozkazów. Powstańcy uważali całą majętność za billewiczowską własność, grasanci nie
śmieli rabować pod bokiem Laudy. Więc nie zmieniło się w nim nic. Oleńka wchodziła ze
strasznym uczuciem bólu i goryczy pod ten dach. Znała tu każdy kąt, lecz niemal z każdym
łączyło się jakoweś wspomnienie Kmicicowego występku. Oto przed nią sala jadalna, ubrana
w konterfekty Billewiczów i w czaszki leśnego zwierza. Potrzaskane kulami czaszki są
jeszcze na gwoździach, pochlastane szablami portrety spoglądają surowo ze ścian, jakoby
chciały mówić: ?Patrz, dziewczyno, patrz, nasza wnuczko, to on świętokradzką ręką pociął
wizerunki naszych ziemskich postaci, dawno spoczywających już w grobach !"
Oleńka czuła, że oczu nie zmruży w tym domu splamionym. Zdało jej się, że w ciemnych
kątach komnat snują się jeszcze widma strasznych kompanionów, buchające ogniem z nozdrzy.
I jakże prędko przechodził ten człowiek, tak przez nią kochany, od swawoli do występku,
od występku do coraz większych zbrodni, od porąbania wizerunków do rozpusty, do spalenia
Upity i Wołmontowicz, do porwania jej samej z Wodoktów, dalej do służby radziwiłłowskiej,
do zdrady, ukoronowanej obietnicą podniesienia ręki na króla, na ojca całej
Rzeczypospolitej...
Noc biegła, a sen nie chwytał się powiek nieszczęsnej Oleńki. Wszystkie rany duszy
odnowiły się w niej i poczęły piec boleśnie. Wstyd na nowo palił jej policzki; oczy nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional