lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 842

który przy boku Karolowym wówczas był i własnymi oczyma na termin patrzył. Gdy już
husaria wszystko złamała po drodze, ten Forgell, który później pod Rawą wpadł w nasze
ręce, rzucił się do rąk Karolowych: ?Królu, ratuj Szwecję! ratuj siebie! -krzyknął-
ustępuj, ustępuj! nic ich nie wstrzyma!" A Carolus na to: ?Na nic przed nimi ustępować,
trzeba opór dać lub zginąć!" Przypadają inni jenerałowie, błagają, proszą, nie chce.
Ruszył naprzód... zderzyli się i złamano Szwedów prędzej niżbyś do dziesięciu zrachował.
Kto legł, tego stratowano; inni rozsypali się jak groch. Nuż ich ciąć. Król odbił się
samowtór; najechał go Kowalski i poznał, bo go już dwa razy widział. Kiedy nie natrze!...
Rajtar zastawił króla... Ale owo, powiadali ci, którzy widzieli, że piorun prędzej nie
zabija, jako Roch rozwalił go na dwoje. Wówczas sam król rzucił się na niego...
Wołodyjowski przerwał znów opowiadanie i odetchnął głęboko, lecz Kmicic zaraz zawołał:
- Kończ już, bo dusza ze mnie wyjdzie!
- Starli się tedy w środku pola, iże piersi końskie uderzyły o piersi. Zakotłowało się!
?Spojrzę - powiada nam oficer - aż król wraz z koniem już na ziemi!" Wydostał się, ruszył
cyngla krócicy, chybił. Roch go za łeb, bo mu kapelusz spadł. Już miecz wznosił, już
Szwedzi mdleli z przerażenia, bo nie czas było iść na ratunek, gdy Bogusław jakoby spod
ziemi wyrósł i w samo ucho Kowalskiemu wystrzelił, że mu głowę wraz z hełmem rozniosło.
- Dla Boga! Nie miałże czasu miecza spuścić?! - krzyknął pan Andrzej targając się za
czuprynę.
- Bóg nie dał mu tej łaski - odrzekł pan Michał. - Zgadliśmy też z Zagłobą, co się stało.
Oto służyło chłopisko u Radziwiłłów od pacholęcych lat, za panów ich swoich uważało, i na
widok Radziwiłła musiało się skonfundować. Może mu nigdy ta myśl w głowie nie postała,
żeby na Radziwiłła można rękę podnieść. Bywa tak, bywa! Ha! życiem to przypłacił. Dziwny
człek jest pan Zagłoba, bo on mu wcale wujem ni krewnym nie był, a przecie inny by po
synu tak nie desperował... Prawdę zaś rzekłszy, nie było czego, bo tak sławnej śmierci
zazdrościć by Kowalskiemu można. Toż szlachcic i żołnierz na to się rodzi, by nie dziś,
to jutro gardło dać, a o Kowalskim dzieje pisać będą i potomność jego imię wysławi.
Umilkł pan Wołodyjowski, po chwili zaś przeżegnał się i rzekł:
- Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie, a światłość wiekuista niech mu świeci...
- Na wieki wieków! -zakończył Kmicic.
Czas jakiś szeptali modlitwy, może o podobną śmierć dla siebie prosząc, byle nie z rąk
Bogusławowych, wreszcie pan Michał rzekł:
- Ksiądz Piekarski zaręczał nam, że on wprost do raju poszedł.
- Pewnie, że tak, to mu i modlitwy nasze niepotrzebne.
- Modlitwy zawsze potrzebne, bo na rejestr innych będą wpisane, a może na nasz własny.
Kmicic westchnął.
- W miłosierdziu bożym nadzieja - rzekł - tuszę też, że za to, com tu w Prusach
dokazywał, choć z parę lat czyśćca będzie mi odpuszczonych.
- Wszystko się tam karbuje. Co tu człowiek szablą wyrąbie, to tam
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional