lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 829

Przypuszczał jednak Duglas, że główna siła Babiniczowa stoi w Śniadowie, i chciał ją
otoczyć tak, aby jeśli Babinicz ruszy na księcia Bogusława, zajść mu od granicy
litewskiej i przeciąć odwrót.
Wszystko zdało się sprzyjać szwedzkim zamiarom. Kmicic istotnie był w Śniadowie i
zaledwie doszła go wiadomość o Bogusławowym podjeździe, zapadł natychmiast w lasy, aby
niespodzianie wynurzyć się z nich pod Czerewinem.
Duglas, zawróciwszy od Narwi, trafił po kilku dniach na ślady tatarskiego pochodu i szedł
tym samym szlakiem, zatem już z tyłu za Babiniczem. Upał mordował straszliwie konie i
ludzi poprzybieranych w żelazne blachy, lecz jenerał szedł naprzód, nie zważając na te
przeszkody, pewien już zupełnie, że zajdzie Babiniczową watahę niespodzianie i w chwili
bitwy.
Na koniec po dwóch dniach pochodu dotarł tak blisko Czerewina, że dymy chałup widać było.
Wówczas stanął i poobsadzawszy wszystkie przejścia, najmniejsze ścieżki, czekał.
Niektórzy oficerowie chcieli iść na ochotnika i zaraz uderzać, lecz on wstrzymał ich
mówiąc:
- Babinicz, po uderzeniu na księcia, gdy pozna, że nie z samą jazdą, ale
i z piechotą ma do czynienia, cofać się musi... A może wracać tylko dawnym szlakiem,
wówczas zaś wpadnie nam jakby w otwarte ramiona.
Jakoż pozostawało tylko nadstawiać ucha, rychłoli odezwą się wycia tatarskie i pierwsze
strzały muszkietów.
Tymczasem upłynął jeden dzień i w lasach czerewińskich cicho było, jak gdyby nigdy nie
postała w nich noga żołnierska.
Duglas począł się niecierpliwić i pod noc wysłał maleńki podjazd ku polom, przykazawszy
mu największą ostrożność.
Podjazd wrócił głęboką nocą, nic nie widziawszy i niczego nie sprawdziwszy. Świtaniem
ruszył sam Duglas z całą siłą naprzód.
Po kilku godzinach drogi dotarł do miejsca, na którym pełno było śladów żołnierskiego
postoju. Znaleziono resztki sucharów, potłuczone szkło, kawałki ubioru i pas z ładunkami,
jakich używali piechurowie szwedzcy; niewątpliwie więc stała w tym miejscu Bogusławowa
piechota, lecz nigdzie nie było jej widać. Dalej, na mokrej łące, przednia straż
Duglasowa spostrzegła mnóstwo wycisków ciężkich rajtarskich koni, na brzegu zaś ślady
tatarskich bachmatów; jeszcze dalej leżało padło jednego konia, z którego wilcy świeżo
wyciągnęli wnętrzności. 0 staję stamtąd znaleziono strzałę tatarską bez grotu, ale z
całkowitą brzechwą i bełtem. Widocznie Bogusław cofał się, a Babinicz szedł za nim.
Duglas zrozumiał, że musiało zajść coś niezwykłego.
Lecz co? Na to nie było odpowiedzi. Duglas zamyślił się. Nagle zadumę przerwał mu oficer
z przedniej straży.
- Wasza dostojność! - rzekł. - Przez zarośla widać o staję kilku ludzi w kupie. Nie
ruszają się, jakby wartownicy. Wstrzymałem straż, by waszej dostojności o tym donieść.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional