lektory on-line

Krzyżacy - Strona 82

zemsta. Z jednej strony: straszne krzywdy, miłość i żal bez dna, z drugiej: cześć całego
Zakonu i głęboka nienawiść szły na tym pobojowisku na sąd Boży.
Tymczasem pojaśniał nieco zimowy, blady ranek, przetarła się szara opona mgły i promień
słońca rozświecił błękitny pancerz Krzyżaka i srebrnawą mediolańską zbroję Zbyszka. W
kaplicy zadzwoniono na tercję, a razem z odgłosem dzwonu całe stada kawek zerwały się z
dachów zamkowych, łopocąc skrzydłami i kracząc zgiełkliwie jakby z radości na widok krwi
i tego trupa, który leżał już nieruchomo na śniegu. Rotgier rzucił na niego w czasie
walki raz i drugi oczyma i nagle uczuł się ogromnie samotnym. Wszystkie oczy, które na
niego patrzyły, były to oczy wrogów. Wszystkie modły, życzenia i ciche wota, które
czyniły niewiasty, były po stronie Zbyszka. Prócz tego, jakkolwiek Krzyżak był zupełnie
pewien, że giermek Zbyszków nie rzuci się na niego z tyłu i nie sięgnie go zdradliwie,
jednakże obecność i bliskość tej groźnej postaci przejmowała go takim mimowolnym
niepokojem, jakim przejmuje ludzi widok wilka, niedźwiedzia lub bawołu, od którego nie
przedziela ich krata. I nie mógł się temu uczuciu obronić, tym bardziej że Czech, chcąc
śledzić przebieg walki, poruszał się i zmieniał miejsce, zachodząc walczącym to z boku,
to z tyłu, to od czoła - pochylając przy tym głowę i przypatrując się mu złowrogo przez
szpary w żelaznej przyłbicy hełmu, a czasem podnosząc nieco, jakby mimo woli, zakrwawione
ostrze.
Zmęczenie poczęło wreszcie Krzyżaka ogarniać. Raz po razu zadał dwa ciosy krótkie, ale
straszne, kierując je na prawe ramię Zbyszka, ten jednakże odepchnął je tarczą z taką
siłą, że toporzysko zachwiało się w dłoni Rotgiera, sam zaś musiał się cofnąć nagle, aby
nie upaść. I od tej pory cofał się ciągle. Wyczerpywały się zresztą nie tylko jego siły,
ale zimna krew i cierpliwość. Z piersi widzów na widok jego cofania się wyrwało się kilka
okrzyków jakby tryumfu, które wzbudziły w nim złość i rozpacz. Uderzenia toporów stały
się coraz gęstsze. Pot zlewał czoła obu walczących, a przez zwarte zęby dobywał im się z
piersi chrapliwy oddech. Patrzący przestali zachowywać się spokojnie i co chwila teraz
odzywały się wołania to męskie, to niewieście: "Bij! W niego!... Sąd Boży! Kara Boża! Bóg
ci pomagaj!" Książę skinął kilka razy dłonią, by je uciszyć, ale nie mógł ich
powstrzymać. Czyniło się coraz głośniej, gdyż dzieci poczęły tu i ówdzie płakać na
krużgankach, a wreszcie przy samym boku księżny jakiś młody, łkający głos niewieści
zawołał:
- Za Danuśkę, Zbyszku! za Danuśkę!
Zbyszko wiedział przecie, że idzie o Danusię. Był pewny, że ten Krzyżak przyłożył ręki do
jej porwania, i walcząc z nim - walczył za jej krzywdy. Ale jako młody i chciwy bitew, w
chwili walki myślał o samej walce. Nagle ów krzyk uprzytomnił mu jej stratę i jej
niedolę. Miłość, żal i zemsta nalały mu ognia do żył. Serce zaskowyczało w nim z
rozbudzonego bólu i chwycił go po prostu szał bojowy. Strasznych, podobnych do uderzeń
burzy jego ciosów nie mógł już Krzyżak pochwycić ni im wydążyć. Zbyszko uderzył tarczą w
jego tarczę z tak nadludzką siłą, że ramię Niemca zdrętwiało nagle i opadło bezwładnie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional