lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 793

Starosta oszmiański wziął listy i podał, a Bogusław przeczytał je po dwakroć, po czym
pomyślał chwilę i rzekł:
- Jutro ruszamy na Podlasie.
- Jutro będziesz, mości książę, w łożu, jako i dzisiaj.
- Będę na koniu jako i ty!... Milcz, nie przeciw się!...
Starosta umilkł i przez chwilę trwała cisza, którą przerywał tylko poważny i powolny
tyk-tak gdańskiego zegara.
- Rada była głupia i pomysł głupi - rzekł nagle książę - i ja także głupi, żem cię
usłuchał...
- Wiedziałem, że jak się nie uda, to wina na mnie spadnie - odrzekł Sakowicz.
- Boś podrwił głową.
- Rada była roztropna, ale jeśli tam jest jaki diabeł na usługach, który o wszystkim
ostrzega, ja za to nie odpowiadam.
Książę podniósł się na łóżku.
- Myślisz?... -rzekł patrząc bystro na Sakowicza.
- A wasza książęca mość nie zna papistów?
- Znam, znam! I mnie często do głowy przychodziło, że to mogą być czary. Od wczoraj
pewien jestem. Utrafiłeś w moją myśl, dlategom cię spytał, zali naprawdę tak mniemasz?
Ale które z nich może w komitywę z siłą nieczystą wchodzić?... Przecie nie ona, bo
cnotliwa... i nie miecznik, bo za głupi?. .
- A choćby ona ciotka...
- Może to być...
- Dla pewności na krzyż ją wczoraj wiązałem, a przed tym przyłożyłem jej nóż do gardzieli
i imaginuj sobie wasza książęca mość, patrzę dziś, a ostrze jakoby w ogniu stopione.
- Pokaż!
- Cisnąłem nóż do wody, choć w rękojeści turkus był zacny. Wolałem tego już więcej nie
tykać.
- To ci powiem, co mi się wczoraj przygodziło... Wpadłem do niej jak oszalały. Com mówił,
nie pamiętam... ale to wiem, że dziewka krzyknęła: ?W ogień pierwej się rzucę!" Wiesz,
jako tam komin ogromny. I wraz skoczyła ! Ja za nią. Porwałem ją wpół. Już się szatki na
niej zatliły. Musiałem gasić i trzymać zarazem. Wtem dur mnie schwycił, szczęki mi się
ścięły... Rzekłbyś, że mnie kto za żyły w szyi szarpnął... Za czym wydało mi się, że owe
iskry, wedle nas latające, zmieniły się w pszczoły i brzęczą jako pszczoły... Ot, jak
mnie tu widzisz, prawda!
- I co później?
- Nic już nie pamiętam, jeno taki strach, jak gdybym w niezmierną studnię zlatywał, w
jakąś głębię bezdenną. Co za strach!... powiadam ci, co za strach! Teraz jeszcze włosy
wstają mi na głowie... I nie sam strach, ale... Jakby powiedzieć... i czczość, i nuda
niezmierna, i umęczenie niepojęte... Szczęściem, moce niebieskie były ze mną, inaczej już
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional