lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 789

Sakowicz odratował; mogę umrzeć, zginąć na wyprawie przeciwko Sapieże, a co będzie
mitręgi, molestowań, zmartwień, tego by na wołowej skórze nie spisał.
- Na rany boskie, radź mości książę!
- Co ja poradzę? -odrzekł ze smutkiem książę - chociaż sam bym rad, ażeby klamka jak
najprędzej zapadła.
Otóż, żeby zapadła... Wziąść ślub, a potem co będzie, to będzie...
Bogusław zerwał się na równe nogi.
- Na świętą Ewangelię! Waszmość ze swoim rozumem kanclerzem litewskim powinien byś
zostać. Przez trzy dni inny by tego nie wymyślił, co waszmości od razu do głowy przyszło!
Tak jest! tak! wziąść ślub i cicho siedzieć. To głowa! Ja i tak za dwa dni na Sapiehę
ruszam, bo mus! Przez ten czas przejście tajemne do komnatki panieńskiej się urządzi, a
potem w drogę! To głowa statysty! Dwóch albo trzech konfidentów do tajemnicy przypuścim i
za świadków weźmiem, aby ślub odbył się formaliter. Intercyzę spiszem, wiano ubezpieczym,
do którego zapis dołączę, i do czasu-sza! Mieczniku dobrodzieju! dziękuję z serca,
dziękuję! Pójdź w moje objęcia, stryjcu, bo tobie najlepszą radę zawdzięczam. Nie ja będę
protestował! Pójdź w moje objęcia, a potem do mojej śliczności... Będę odpowiedzi jej
czekał, jako na węglach! Tymczasem zaś Sakowicza po księdza wyprawię! Bądź zdrów,
ojczyku, a da Bóg, wkrótce i dziadku Radziwiłła !
To rzekłszy książę wypuścił zdumionego szlachcica z objęcia i wypadł z komnaty.
- Dla Boga! - rzekł do siebie ochłonąwszy miecznik. - Dałem taką rozumną radę, że i
Salomon by się nie powstydził, a wolałbym, żeby się bez niej obyło. Tajemnica
tajemnicą... Wszakże, łam głowę, tłucz łbem o ścianę, nie może inaczej być... Hm! nie
może inaczej być! Ślepy dojrzy! Bogdaj tych Szwedów mróz ścisnął i wydusił w ostatku!...
Źeby nie owe rokowania, to ślub odbyłby się z ceremoniami, jeszcze by cała Źmudź się na
weselisko zjechała. A tu do własnej żony mąż musi w wojłokach chodzić, żeby hałasu nie
narobić. Tfu, do licha! Nie tak prędko jeszcze Sicińscy popękają, choć Bogu chwała, że
ich to nie minie...
To rzekłszy poszedł do Oleńki.
Książę tymczasem naradzał się w dalszym ciągu z Sakowiczem.
- Tańcował szlachcic na dwóch łapach jak niedźwiedź - mówił Sakowiczowi - ale też mnie
wymęczył! Uf! uścisnąłem go za to, aż mu żebra zatrzeszczały, i trząsłem nim tak, iż
myślałem, że mu buty razem z wiechciami z nóg zlecą... A com mu powiedział: ?stryjcu", to
aż w oczach pęczniał, jakby się całą faską bigosu udławił. Tfu! tfu! poczekaj! Uczynię
cię stryjcem, ale takich stryjców mam na kopy po całym świecie... Sakowicz! widzę już,
jako ona mnie w swojej komnatce czeka i przyjmuje, oczki zamknąwszy i rączęta
skrzyżowawszy... Czekaj i ty! wycałuję ja ci te oczki... Sakowicz! weźmiesz dożywociem
Prudy za Oszmianą!... Kiedy Plaska może tu stanąć? - Przed wieczorem! Dziękuję waszej
książęcej mości za Prudy...
- Nic to! Przed wieczorem? to znaczy lada chwila... żeby to można dziś jeszcze, choćby o
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional