lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 78

ani widziała. Teraz zupełnie co innego. On ją wyrwał po kawalersku z rąk gwałtownika,
narażając się na kule i szable; po prostu zdobył ją jak fortecę... Czyjaż ona, jeśli nie
jego? Możeli mu czegokolwiek odmówić, choćby i ręki? Nuż by popróbował? Nuż by z
wdzięczności narodził się w niej afekt, jak się to często na świecie zdarza, że ocalona
panna zaraz rękę i serce zbawcy
oddaje! Gdyby zresztą nawet nie czuła do niego zrazu afektu, to tym bardziej należy mu
się o to postarać.
?A jeśli ona tamtego jeszcze pamięta i miłuje?"
- Nie może być! -powtórzył sobie pan Wołodyjowski - gdyby go nie odpaliła, to by jej
gwałtem nie brał.
Okazała wprawdzie nad nim miłosierdzie niezwyczajne, ale niewieścia to rzecz litować się
nad rannymi, choćby nieprzyjaciółmi.
Młoda jest, bez opieki, czas jej za mąż. Do klasztoru widocznie nie ma wokacji, bo już by
poszła. Było czasu dość. Tak gładką pannę ustawicznie będą rozmaici kawalerowie
turbowali: jedni dla majątku, drudzy dla urody, trzeci dla zacności krwi. Ejże, miło jej
będzie mieć taką obronę, której skuteczność własnymi oczyma oglądać mogła.
- A i tobie czas się ustatkować, Michałku! - mówił do siebie pan Wołodyjowski. -Młodyś
jeszcze, ale lata prędko biegną. Fortuny się nie dosłużysz, chyba więcej ran w skórze. A
bałamuctwom koniec będzie.
Tu panu Wołodyjowskiemu przesunął się przez pamięć cały szereg panien, do których już
wzdychał w życiu. Były między nimi i bardzo urodziwe, i z wielkiej krwi idące, ale
milszej nie było i zacniejszej, i godniejszej. Toż ten ród i tę pannę ludzie sławili w
całej okolicy i z oczu jej patrzyła taka uczciwość, że nie daj Panie Boże nikomu gorszej
żony.
Czuł pan Wołodyjowski, że mu się trafia gratka, jaka się drugi raz może nie trafić, a to
tym bardziej, że pannie taką niepospolitą usługę oddał.
- Co tu zwłóczyć! - mówił sobie. - Czego lepszego się doczekam? Trzeba tentować.
Ba ! ale tu wojna za pasem. Ręka zdrowa. Wstyd rycerzowi w zaloty chodzić, gdy ojczyzna
ręce wyciąga i ratunku prosi. Pan Michał miał zacne serce żołnierskie i choć od
pacholęcia prawie służył, choć we wszystkich wojnach, jakie za jego czasów były, udział
brał - wiedział przecie, co ojczyźnie winien, i o spoczynku nie myślał.
Ale właśnie dlatego, że nie dla zysków, zasług, chlebów, jeno z duszy całej ojczyźnie
służył i sumienie miał pod tym względem czyste, czuł swoją wartość i to dodawało mu
otuchy.
?Inni się warcholili, a jam się bił - myślał sobie. - Pan Bóg żołnierzykowi nagrodzi i
teraz mu dopomoże."
Poznał jednak, że skoro nie było czasu na zaloty, trzeba było prędko działać i wszystko
od razu na hazard wystawić: pojechać, oświadczyć się z miejsca i albo po przyspieszonych
zapowiedziach ślub wziąść, albo zjeść arbuza.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional