lektory on-line

Krzyżacy - Strona 78

nie grzęzły lub nie ślizgały się po gładkiej powierzchni. W całym zamku panował ruch
nadzwyczajny. Wzruszenie tak opanowało rycerzy i dwórki, że w nocy poprzedzającej bitwę
nikt nie spał. Mówiono sobie, że walka konna na kopie, a nawet na miecze, często kończy
się na ranach, natomiast piesza, a zwłaszcza na straszliwe topory, zawsze bywa
śmiertelna. Wszystkie serca były po stronie Zbyszka, ale właśnie im kto więcej miał
przyjaźni dla niego lub dla Danusi, z tym większym niepokojem przypominał sobie, co
rozpowiadano o sławie i sprawności Krzyżaka. Wiele niewiast spędziło noc w kościele,
gdzie też po odbytej przed księdzem Wyszońkiem spowiedzi kajał się i Zbyszko. Mówiły więc
jedna do drugiej, patrząc na jego prawie chłopięcą twarz: "Toż to jeszcze dzieciuch!...
jakże mu młodą głowę pod niemiecki topór oddawać?" I tym gorliwiej modliły się dla niego
o wspomożenie. Ale gdy świtaniem podniósł się i szedł przez kaplicę, aby przywdziać
zbroję w izbie zamkowej, znowu przybyło im nieco serca, gdyż głowa i twarz Zbyszka były
wprawdzie chłopięce, natomiast ciało nad miarę rosłe i silne, tak iż wydawał im się
chłopem na schwał, który poradzi sobie, choćby z najtęższym mężem. Bitka miała się odbyć
na podwórzu zamkowym, które wokoło otaczał krużganek.
Gdy dzień uczynił się już zupełny, przybyli książę i księżna razem z dziećmi i zasiedli w
środku między słupami, skąd najlepiej widać było cały podwórzec. Obok nich zajęli miejsca
co przedniejsi dworzanie, szlachetne niewiasty i rycerstwo. Zapełniły się wszystkie kąty
krużganku; czeladź usadowiła się za wałem, który utworzon był z wymiecionego śniegu,
niektórzy poprzyczepiali się na wykuszach, a nawet na dachu. Tam prostactwo gwarzyło
między sobą: "Daj Bóg, aby się nasz nie dał!"
Dzień był zimny, wilgotny, ale jasny; powietrze roiło się od kawek, które zamieszkiwały
dachy i szczyty baszt, a które spłoszone niezwykłym ruchem, kołowały z wielkim łopotaniem
skrzydeł nad zamkiem. Mimo chłodu ludzie potnieli ze wzruszenia, a gdy ozwała się
pierwsza trąba oznajmująca wejście zapaśników, wszystkie serca poczęły bić jak młoty.
Oni zaś weszli z przeciwnych stron szranków i zatrzymali się na krańcach, każdy z
patrzących utaił wówczas dech w piersiach,
każdy pomyślał, że oto niezadługo dwie dusze ulecą ku sądowym progom boskim a dwa trupy
zostaną na śniegu - i usta coraz jagody niewiast pobladły i posiniały na tę myśl, oczy
zaś mężów wpatrzone były jak w tęczę w przeciwników, każdy bowiem pragnął z samej postawy
i z uzbrojenia ich wywróżyć sobie, na czyją stronę padnie zwycięstwo.
Krzyżak przybrany był w szmelcowany błękitny pancerz, w takież nabiodrza i w takiż hełm z
podniesioną przyłbicą i ze wspaniałym pawim pióropuszem na grzebieniu. Zbyszkowi piersi,
boki i grzbiet opinała pyszna mediolańska zbroja, którą był swego czasu zdobył na
Fryzach. Na głowie miał hełm z okapem, nie zamknięty i bez piór, na nogach bycze
skórznie. Na lewych ramionach dźwigali tarcze z herbami: na krzyżackiej była u góry
szachownica, u dołu trzy lwy stojące na zadnich łapach, na Zbyszkowej - tępa podkowa. W
prawicach dźwigali szerokie, straszne topory, osadzone na dębowych poczerniałych
toporzyskach, dłuższych niż ramię rosłego męża. Towarzyszyli im giermkowie: Hlawa, zwany
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional