lektory on-line

Faraon - Strona 76

Kapłanka bystro spojrzała na niego i szepnęła:
- Anael, Sachiel...
- Amabiel, Abalidot - odpowiedział tym samym tonem podróżny.
- Widzę, że kochasz matkę Izydę - rzekła kapłanka głośno. - Musisz być bogaty i jesteś
hojny, więc warto ci powróżyć.
Usiadła przy nim, zjadła parę daktylów i patrząc na jego dłoń zaczęła mówić:
- Przyjeżdżasz z dalekiego kraju od Bretora i Hagita... Podróż miałeś szczęśliwą...
Od kilku dni śledzą cię Fenicjanie - dodała ciszej.-Przyjeżdżasz po pieniądze, choć nie
jesteś kupcem... Przyjdź do mnie dziś po zachodzie słońca...
- Źądania twoje - mówiła głośno - powinny się spełnić... Mieszkam na ulicy Grobów w domu
pod "Zieloną Gwiazdą" - szepnęła. Tylko strzeż się złodziei, którzy czyhają na twój
majątek - zakończyła widząc, że zacny Asarhadon pod-
słuchuje.
- W moim domu nie ma złodziei!... - wybuchnął gospodarz. - Kradną chyba ci, którzy tu z
ulicy przychodzą!...
- Nie złość się, staruszku - odparła szyderczo kapłanka - bo zaraz występuje ci czerwona
pręga na szyi, co oznacza śmierć nieszczęśliwą.
Usłyszawszy to Asarhadon splunął po trzykroć i cicho odmówił zaklęcie przeciw złym
wróżbom. Gdy zaś odsunął się w głąb galerii, kapłanka zaczęła kokietować
harrańczyka. Dała mu różę ze swego wieńca, na pożegnanie uścisnęła go i poszła do innych
stołów.
Podróżny skinął na gospodarza.
- Chcę - rzekł - ażeby ta kobieta była u mnie. Każ ją zaprowadzić do mego pokoju.
Asarhadon popatrzył mu w oczy, klasnął w ręce i wybuchnął śmiechem.
- Tyfon opętał cię, harrańczyku!... - zawołał. -Gdyby coś podobnego stało się w moim domu
z egipską kapłanką, wypędziliby mnie z miasta. Tu wolno przyjmować tylko cudzoziemki.
- W takim razie ja pójdę do niej - odparł Phut. -Albowiem jest to mądra i pobożna
niewiasta i poradzi mi w wielu zdarzeniach. Po zachodzie słońca dasz mi przewodnika,
ażebym idąc nie zbłąkał się.
- Wszystkie złe duchy wstąpiły do twego serca - odpowiedział gospodarz. - Czy wiesz, że
ta znajomość będzie cię kosztowała ze dwieście drachm, może trzysta nie licząc tego, co
musisz dać służebnicom i świątyni. Za taką zaś sumę, zresztą - za pięćset drachm, możesz
poznać kobietę młodą i cnotliwą, moją córkę, która ma już czternaście lat i jako dziewczę
rozsądne zbiera sobie posag. Nie włócz się więc nocą po nieznanym mieście, bo wpadniesz w
ręce policji albo złodziei, lecz korzysta z tego, co bogowie ofiarują ci w domu.
Chcesz?...
- A czy twoja córka pojedzie ze mną do Harranu? -spytał Phut.
Gospodarz patrzył się na niego zdumiony. Nagle uderzył się w czoło, jakby odgadł
tajemnicę, i schwyciwszy podróżnego za rękę pociągnął go do zacisznej framugi.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional