lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 737

- Jest!
Pan Andrzej mówił coraz trudniej, bo coraz mocniej zaciskał zęby.
- I... co książę z nią uczynił?
- Nic nie wskórał.
Nastało milczenie, po chwili Kmicic zdjął rysi kołpaczek, pociągnął ręką po czole i ozwał
się:
- Zacięto mnie w spotkaniu, krew mi idzie i zesłabłem...
tom III
Rozdział XII
Wycieczka szwedzka w części tylko dopięła celu, gdyż oddział Bogusławowy wszedł do
miasta; natomiast sama nie dokazała wielkich rzeczy. Wprawdzie chorągiew pana Kotwicza i
Oskierczyna dragonia silnie ucierpiały, lecz i Szwedzi gęstym trupem zasłali pole, a
nawet jeden pułk piechoty, na który wpadł Wołodyjowski z Wańkowiczem, całkiem niemal
został zniesiony. Chlubili gię nawet Litwini, że większe straty zadali nieprzyjacielowi,
niż sami ponieśli, jeden tylko pan Sapieha trapił się wewnętrznie, że nowa spotkała go
?konfuzja", od której sława jego wielce może ucierpieć. Przywiązani do niego pułkownicy
pocieszali go, jak mogli, i prawdę rzekłszy, istotnie wyszła mu na pożytek ta nauka,
albowiem odtąd nie bywało już uczt tak zapamiętałych, a jeśli zdarzyła się jakowaś
ochota, to właśnie w czasie niej rozwijano największą czujność. Złapali się Szwedzi zaraz
nazajutrz, przypuszczając bowiem, że hetman nie będzie się spodziewał, aby w tak krótkim
terminie powtórzyła się wycieczka, wyszli znów za mury, lecz z miejsca odbici,
zostawiwszy kilku poległych, wrócili nazad. Tymczasem badano w kwaterze hetmańskiej
Hasslinga, co niecierpliwiło tak pana Andrzeja, iż mało ze skóry nie wyskoczył, chciał
bowiem jak najprędzej mieć go u siebie i rozgadać się z nim o Taurogach. Cały dzień więc
krążył koło kwatery, co chwila wchodził do środka, słuchał zeznań i aż podnosił się na
ławie, gdy w badaniach wspominano imię Bogusława.
Zaś wieczorem odebrał rozkaz, aby na podjazd ruszył. Nie rzekł na to nic, zęby tylko
zacisnął, bo się już był bardzo zmienił i nauczył się prywatę dla służby publicznej
odkładać. Tatarów tylko srodze w czasie podjazdu gnębił i o lada co gniewem wybuchając,
buzdyganem tak walił, że aż kości trzeszczały. A ci mówili między sobą, że ?bagadyr" się
wściekł, i szli cicho jak trusie, w oczy tylko groźnemu przywódcy patrząc i myśli w lot
zgadując. Wróciwszy zastał już Hasslinga u siebie, ale tak chorego, że mówić nie mógł, bo
przecie biorąc go w niewolę, poturbowano go srodze, tak iż teraz, po całym dniu badań w
dodatku, miał gorączkę i pytań nawet nie rozumiał. Musiał się więc Kmicic kontentować
tym, co mu pan Zagłoba o Hasslingowych zeznaniach powiadał; ale to tyczyło spraw
publicznych, nie prywatnych. 0 Bogusławie zeznał młody oficer tylko tyle, że po powrocie
z wyprawy na Podlasie i po klęsce janowskiej chorzał srodze. Z cholery i melancholii w
malignę wpadał, a przyszedłszy nieco do zdrowia, zaraz z wojskiem na Pomorze wyruszył,
dokąd go Szteinbok i elektor jak najpilniej wzywali.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional