lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 732

Dzienną natomiast przezornością wieczorną folgę wynagradzał. Do zachodu słońca pracował
szczerze, wysyłał podjazdy, ekspediował listy, sam objeżdżał straże, sam przesłuchiwał
schwytanych języków, natomiast z pierwszą gwiazdą często i skrzypki odzywały się w jego
kwaterze. A gdy raz się rozochocił, to już na wszystko pozwalał, sam nawet posyłał po
oficerów, choćby straży pilnujących albo na podjazd wyznaczonych, i krzyw był, jeżeli
który się nie stawił, gdyż nie było dlań uczty bez ciasnoty. Przymawiał mu za to rankami
mocno pan Zagłoba, ale wieczorami często samego czeladź bez duszy do kwatery
Wołodyjowskiego odnosiła:
- Świętego by Sapio do upadku przywiódł - tłumaczył się na drugi dzień przyjaciołom - a
coż dopiero mnie, którym zawsze igraszki miłował.
Jeszcze ma szczególniejszą jakąś pasję kielichy we mnie wmuszać, ja zaś, nie chcąc się
grubianinem okazać, ustępuję przed przynuką, bo zawsze to obserwowałem, żeby gospodarzowi
nie uchybiać. Alem już ślubował, że na przyszły adwent każą sobie grzbiet dyscypliną
dobrze smarować, bo sam to rozumiem, że swawola bez pokuty zostać nie może; tymczasem
muszę mu już dotrzymywać, a to z obawy, aby w gorsze jakie nie wpadł kompanie i do reszty
sobie nie folgował.
Byli tacy oficerowie, którzy i bez dozoru hetmańskiego służbę pełnili, ale niektórzy
zaniedbywali się wieczorami srodze, jako zwyczajnie żołnierze, ręki żelaznej nad sobą nie
czujący.
Nie omieszkał korzystać z tego nieprzyjaciel.
Pewnego razu, na parę dni przed nadciągnięciem króla i hetmanów, Sapieha wyprawił
wspanialszą niż kiedykolwiek ochotę, już był bowiem rad, że się wszystkie wojska w kupę
zbierają i oblężenie rozpocznie się na dobre. Wszyscy znakomitsi oficerowie byli
proszeni, bo pan hetman szukający zawsze okazji rozgłosił, iż to na cześć królewską owa
uczta się odbędzie. Do panów Skrzetuskich, Kmicica, Zagłoby, Wołodyjowskiego i Charłampa
przyszedł nawet umyślny ordynans, aby koniecznie byli, gdyż hetman za wielkie usługi chce
ich szczególnie uczcić. Pan Andrzej siadał już na koń, aby z podjazdem wyruszyć, tak iż
ordynansowy oficer zastał już jego Tatarów za bramą.
- Nie możesz, wasza miłość, panu hetmanowi tej ujmy okazać i niewdzięcznością za serce
zapłacić - rzekł oficer.
Kmicic zsiadł z konia i poszedł naradzić się z towarzyszami.
- Okrutnie mi to nie na rękę! - rzekł. - Słyszałem, że jakiś znaczny oddział jazdy wedle
Babic się ukazał. Samże hetman kazał mi jechać i koniecznie dowiedzieć się, co to za
żołnierze, a teraz na ucztę prosi? O mam czynić?
- Pan hetman przysyła rozkaz, aby z podjazdem Akbah-Ułan poszedł- odparł ordynansowy.
- Rozkaz to rozkaz ! - rzekł Zagłoba - a kto żołnierz, ten słuchać musi. Waćpan strzeż
się, aby złego przykładu nie dawać, a przy tym niedobrze by było dla waćpana ściągać na
się nieżyczliwość hetmańską.
- Powiedz waść, że się stawię! - rzekł do ordynansowego Kmicic.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional