lektory on-line

Krzyżacy - Strona 73

sił nieczystych - i zapadło głuche milczenie. Lecz księżna, która była obecna przy
posłuchaniu i która kochając Danusię, nosiła w sercu nieutulony żal po niej, zwróciła się
z niespodzianym pytaniem do Rotgiera:
- Mówicie, rycerzu - rzekła - że odbiwszy dziewczynę-niedojdę, myśleliście, iż to
Jurandowa córka, i dlatego wezwaliście go do Szczytna?
- Tak, miłościwa pani - odrzekł Rotgier.
- A jakożeście mogli to myśleć, skoroście w leśnym dworze widzieli przy mnie prawdziwą
Jurandównę?
Na to brat Rotgier zmieszał się, gdyż nie był przygotowany na podobne pytanie. Książę
powstał i utkwił surowy wzrok w Krzyżaku, zaś Mikołaj z Długolasu, Mrokota z Mocarzewa,
Jaśko z Jagielnicy i inni rycerze mazowieccy przyskoczyli zaraz do mnicha, pytając na
przemian groźnymi głosami:
- Jakożeście mogli to myśleć? Mów, Niemcze! Jako to być mogło?
A brat Rotgier ochłonął i rzekł:
- My, zakonnicy, nie podnosim oczu na niewiasty. Było w leśnym dworze przy miłościwej
księżnie dwórek niemało, ale która była między nimi Jurandówna, nikt z nas nie wiedział.
- Danveld wiedział - ozwał się Mikołaj z Długolasu. -Gadał ci z nią nawet na łowach.
- Danveld stoi przed Bogiem - odparł Rotgier - i powiem o nim jeno to, że nazajutrz
znaleziono rozkwitłe róże na jego trumnie, których, jako w czasie zimowym, nie mogła
położyć ręka ludzka.
Znów nastało milczenie.
- Skąd wiedzieliście o porwaniu Jurandówny? - zapytał książę.
- Sama bezbożność i zuchwalstwo uczynku zrobiły go rozgłośnym tu i u nas. Więc
dowiedziawszy się o tym, daliśmy na msze dziękczynne, że jeno zwykła dwórka, a nie które
z rodzonych dzieci waszych miłości było porwane z leśnego dworca.
- Ale to mi zawsze dziwno, żeście mogli niedojdę poczytać za córkę Juranda.
Na to brat Rotgier:
- Danveld mówił tak: "Często szatan zdradza swych sług, więc może odmienił Jurandównę".
- Zbóje wszelako nie mogli, jako prostacy, podrobić pisma Ka-lebowego i pieczęci Juranda.
Któż mógł to uczynić?
- Zły duch.
I znów nikt nie umiał znaleźć odpowiedzi.
Rotgier zaś począł patrzyć pilnie w oczy księciu i rzekł:
- Zaiste, są mi jako miecze w piersi te pytania, albowiem posąd w nich tkwi i
podejrzenie. Ale ja, ufny w sprawiedliwość Bożą i w moc prawdy, pytam waszą książęcą
mość: zali sam Jurand posądzał nas o ten uczynek, a jeśli posądzał, to czemu, nim
wezwaliśmy go do Szczytna, szukał na całym pograniczu zbójów, aby od nich córkę wykupić?
- Jużci... prawda! - rzekł książę. - Choćbyś co ukrył przed ludźmi, nie ukryjesz przed
Bogiem. Posądzał was w pierwszej chwili, ale potem... potem myślał co innego.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional