lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 703

pismo do króla jegomości i jedź żywo!
Zagłoba skoczył uradowany do. namiotu Kmicica i opowiedział towarzyszom, co zaszło. Pan
Andrzej i Wołodyjowski zakrzyknęli zaraz, że chcą z nim jechać, bo obaj ciekawi byli
Szwedów, Kmicic zaś mógł być prócz tego wielce pożyteczny dlatego, iż po niemiecku tak
prawie płynnie jak po polsku mógł mówić.
Przygotowania nie zabrały im wiele czasu. Pan Czarniecki nie czekając na powrót Zagłoby
przysłał sam przez pacholika pismo, za czym wzięli trębacza, siedli w łódź z białą
płachtą osadzoną na drągu i ruszyli.
Z początku jechali w milczeniu, słychać było tylko chrobotanie wioseł o boki łodzi,
wreszcie Zagłoba począł się nieco niepokoić i rzekł:
- Niech jeno trębacz prędko nas oznajmuje, bo szelmy mimo białej płachty, gotowi strzelać!
- Co waćpan prawisz! - odpowiedział Wołodyjowski - nawet barbarzyńcy posłów szanują, a to
polityczny naród!
- Niech trębacz trąbi, mówię! Pierwszy lepszy żołdak da ognia, przedziurawi łódź, i
pójdziem w wodę, a woda zimna! Nie chcę przez ich politykę namoknąć!
- Ot, widać straże! - rzekł Kmicic.
Trębacz począł oznajmiać. Łódź pomknęła szybko, na drugim brzegu uczynił się zaraz ruch
większy i wkrótce nadjechał konno oficer przybrany w żółty skórzany kapelusz. Ten,
zbliżywszy się do samej wody, przysłonił oczy ręką i począł patrzeć pod blask.
0 kilkanaście kroków od brzegu Kmicic zdjął czapkę na powitanie, oficer skłonił im się z
równą grzecznością.
- Pismo od pana Czarnieckiego do najjaśniejszego króla szwedzkiego! -zawołał pan Andrzej
ukazując list.
Tymczasem łódź przybiła.
Warta stojąca na brzegu sprezentowała broń. Pan Zagłoba uspokoił się zupełnie, wnet
przybrał oblicze w powagę odpowiednią godności posła i rzekł po łacinie:
- Zeszłej nocy kawaler pewien został pochwycon na tym brzegu, przyjechałem upomnieć się o
niego.
- Nie umiem po łacinie - odrzekł oficer.
- Grubian! -mruknął Zagłoba.
Oficer zwrócił się do pana Andrzeja.
- Król jest w drugim końcu obozu - rzekł. - Zechciejcie ichmość panowie zatrzymać się tu,
a ja pojadę oznajmić.
I zawrócił konia.
Oni zaś poczęli się rozglądać. Obóz był bardzo obszerny, obejmował bowiem cały trójkąt
utworzony przez San i Wisłę. U wierzchołka trójkąta leżał Pniew; u podstawy Tarnobrzeg z
jednej strony, Rozwadów z drugiej. Oczywiście, całej rozległości niepodobna było wzrokiem
ogarnąć; jednak, jak okiem sięgnął, widać było szańce, okopy, roboty ziemne i faszynowe,
na nich działa i ludzi. W samym środku okolicy, w Gorzycach, była kwatera królewska, tam
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional