lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 699

- A powiadałeś waszmość - przerwał Wołodyjowski -że go będziesz ze swymi Tatary choćby do
Bałtyku ścigał...
Na to Kmicic:
- A waszmość mnie powiadałeś także w swoi m czasie, jako tu obecny pan Skrzetuski, gdy mu
Bohun umiłowaną dziewkę porwał, przecie i jej, i zemsty zaniechał dlatego, że ojczyzna
była w potrzebie; z kim kto przestaje, takim się staje, jam zaś z waszmościami się zadał
i śladem ich iść pragnę.
- Bogdaj ci tak Matka Boska nagrodziła jak Skrzetuskiemu! - odrzekł Zagłoba. -Wszelako
wolałbym, żeby twoja dziewka była teraz w puszczy niż w Bogusławowym ręku.
- Nic to! -zakrzyknął Wołodyjowski - odzyszczesz ją!
- Mam ja do odzyskania nie tylko jej personę, ale jej estymę i afekt.
- Jedno przyjdzie za drugim - rzekł pan Michał - choćbyś osobę miał i gwałtem brać, jako
to wówczas... pamiętasz?
- Tego nie uczynię więcej!
Tu począł pan Andrzej wzdychać ciężko, a po chwili rzekł:
- Nie tylkom tamtej nie odzyskał, ale jeszcze i drugą Bogusław m i porwał.
- Czysty Turek! jak mi Bóg miły! - zakrzyknął Zagłoba.
A pan Michał począł wypytywać:
- Jaką drugą?
- At, siła powiadać - odrzekł Kmicic. - Była jedna dziewka, okrutnie gładka w Zamościu,
która się panu staroście kałuskiemu haniebnie podobała. Ów, że siostry, księżnej
Wiśniowieckiej, się boi, nie śmiał przy niej zbyt nacierać, umyślił tedy dziewkę wysłać
ze mną, niby do pana Sapiehy, po spadek na Litwę, w rzeczy zaś dlatego, by mi ją o pół
mili za Zamościem odjąć i w jakiej pustce osadzić, w której by nikt zapałom jego nie mógł
przeszkadzać. Alem ja zwietrzył tę intencję. ?Chcesz ty ze mnie (pomyślałem) rajfura
swego uczynić? -czekaj!" I ludzi mu wybatożyłem, a pannę w całej panieńskiej cnocie do
pana Sapiehy odwiozłem. Mówię waćpaństwu, dziewka krasna jako szczygieł, ale zacna... Ja
też już inny człek, a moi kompanionowie! Panie, świeć nad ich duszą! dawno już
popróchnieli w ziemi!
- Cóż to była za dziewka? - spytał Zagłoba.
- Z zacnego domu, respektowa księżnej pani Wiśniowieckiej. Niegdyś była zmówiona z
Litwinem Podbipiętą, któregoście waćpanowie znali...
- Anusia Borzobohata ! ! ! - wrzasnął zrywając się z miejsca Wołodyjowski.
Zagłoba zerwał się także z kupy wojłoków.
- Panie Michale, pohamuj się!
Lecz pan Wołodyjowski skoczył jak kot ku Kmicicowi.
- Tyżeś, zdrajco, dał ją porwać Bogusławowi?!
- Nie krzywdź mnie! - rzekł Kmicic. - Odwiozłem ją szczęśliwie do hetmana, staranie o
niej takowe jak o siostrze mając, a Bogusław porwał ją nie mnie, ale innemu oficerowi, z
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional