lektory on-line

Faraon - Strona 70

- "Dni Jego nie mają początku - śpiewała Sara - a dom Jego nie ma granic. Odwieczne
niebiosa pod Jego okiem zmieniają się jak szaty, które człowiek wdziewa na siebie i
odrzuca. Gwiazdy zapalają się i gasną, jak iskry z twardego drzewa, a ziemia jest jak
cegła, której przechodzień raz dotknął nogą idąc wciąż dalej. Jakże wielkim jest twój
Pan, Izraelu. Nie masz takiego, który by Mu powiedział: <>, ani łona, które by Go wydało.
On uczynił niezmierzone otchłanie, ponad którymi unasza się, kędy chce. On z ciemności
wydobywa światło, a z prochu ziemi -twory głos wydające. On srogie Iwy ma za szarańczę,
ogromnego słonia waży za nic, a wieloryb jest przy nim jak niemowlę Jego trójbarwny łuk
dzieli niebiosa na dwie części i opiera się na krańcach ziemi. Gdzież jest brama, która
by Mu dorównała wielkością? Na grzmot Jego wozu narody truchleją i nie masz pod słońcem,
co ostałoby się przed Jego migotliwymi strzałami. Jego oddechem jest wiatr północny,
który orzeźwia zemdlałe drzewa, a Jego dmuchnięciem jest chamsin, który pali ziemię.
Kiedy wyciągnie rękę swoją nad wody, woda staje się kamieniem. On przelewa morza na nowe
miejsce jak niewiasta kwas do dzieży. On rozdziera ziemię niby zbutwiałe płótno, a łyse
szczyty gór nakrywa srebrnym śniegiem.
On w pszenicznym ziarnie chowa sto innych ziarn i sprawia, że lęgną się ptaki. On z
sennej poczwarki wydobywa złotego motyla, a ludzkim ciałom w grobach każe oczekiwać na
zmartwychwstanie..."
Zasłuchani w śpiew wioślarze podnieśli wiosła i purpurowy statek królewski z wolna płynął
sam z biegiem rzeki. Nagle Herhor podniósł się i zawołał:
- Skręcić do Memfis!...
Wiosła uderzyły, statek zawrócił w jednym miejscu i z szumem zaczął wdzierać się w górę
wody. Za nim goniła stopniowo milknąca pieśń Sary:
- "On widzi ruch serca mszycy i ukryte ścieżki, po których chadza najsamotniejsza myśl
ludzka. Lecz nie masz takiego, który by Jemu spojrzał w serce i odgadł Jego zamiary.
Przed blaskiem Jego szat wielkie duchy zasłaniają swoje oblicza. Przed Jego spojrzeniem
bogowie potężnych miast i narodów skręcają się i schną jako liść zwiędły. On jest mocą,
On jest życiem, On jest mądrością, On twój Pan, twój Bóg, Izraelu!..."
- Dlaczego wasza dostojność kazałeś odsunąć nasz statek? - zapytała czcigodna Nikotris.
- Czy wiesz, pani, co to jest za pieśń?... - odparł Herhor w języku zrozumiałym tylko dla
kapłanów.
- Przecież ta głupia dziewczyna na środku Nilu śpiewa modlitwę, którą wolno odmawiać
tylko w najtajemniejszym przybytku naszych świątyń...
- Więc to jest bluźnierstwo?...
- Szczęście, że na tym statku znajduje się tylko jeden kapłan - mówił minister. - Ja tego
nie słyszałem, a choćbym słyszał, zapomnę. Lękam się jednak, czy bogowie nie położą ręki
na tej dziewczynie.
- Ale skądże ona zna tą straszną modlitwę?... Przecież Ramzes jej nie mógł nauczyć?...
- Książę nic nie winien. Ale nie zapominaj, pani, że Źydzi niejeden taki skarb wynieśli z
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional