lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 678

zagnieść jako kucharka kluski. Jeno o to jedno cię jeszcze proszę: nie powiadaj, że mam
list od pana Czarnieckiego, i nie wspominaj nawet o nim, póki go sam nie oddam.
- Jakże to? Miałżebym funkcji, z którą mnie posłano, nie spełnić?! W życiu mi się to nie
przygodziło i nie przygodzi. Nie może być! Chociażby i pan Czarniecki przebaczył, nie
uczynię tego za skarb gotowy!
- To wyciągnę szablę i pęcinę twemu koniowi podetnę, żebyś za mną nie nadążył. Zali
widziałeś kiedy, żeby chybiło to, com własną głową zamyślił? Gadaj ! ?leś to wyszedł ty
sam na Zagłobowych fortelach? ?le wyszedł pan Michał albo i twoja Halszka? albo i wy
wszyscy, kiedym to was z rąk Radziwiłła wyłusknął? Powiadam ci, że z tego listu może być
więcej złego niż dobrego, bo pan kasztelan pisał go w takiej alteracji, że ze trzy pióra
złamał. Wreszcie, będziesz o nim gadał, gdy moje zamysły chybią; parol, że go sam wówczas
oddam, ale nie prędzej.
- Byłem go mógł oddać, wszystko jedno kiedy.
- Więcej też nie potrzebuję! Hajda teraz, bo droga przed nami okrutna!
Popędzili tedy konie i puścili się w skok. Ale nie potrzebowali jechać długo, bo przednie
straże marszałkowskie minęły już nie tylko Radymno, ale i Jarosław, on sam zaś znajdował
się w Jarosławiu i stał w dawnej kwaterze króla szwedzkiego.
Znaleźli go przy obiedzie ze znaczniejszymi oficerami. Lecz gdy się opowiedzieli,
Lubomirski kazał ich przyjąć natychmiast, bo ich nazwiska znał, gdyż głośne były owego
czasu w całej Rzeczypospolitej.
Wszystkich oczy zwróciły się na nich, gdy weszli; patrzono zwłaszcza z podziwem i
ciekawością na Skrzetuskiego, marszałek zaś, powitawszy ich wdzięcznie, spytał zaraz:
- Czy to sławnego rycerza mam przed sobą, który listy z oblężonego Zbaraża królowi
przeniósł?
- Ja to się przekradłem - odrzekł pan Jan.
- Dajże mi Boże takich oficerów jak najwięcej! Niczego tak panu Czarnieckiemu nie
zazdroszczę, bo zresztą wiem, że i moje małe zasługi w pamięci ludzkiej nie przepadną.
- A jam jest Zagłoba! - rzekł stary rycerz wysuwając się naprzód.
Tu powiódł okiem po zgromadzeniu; marszałek zaś, jako to każdego chciał sobie ująć, zaraz
zakrzyknął:
- Kto by nie wiedział o mężu, któren Burłaja, wodza barbarorum, usiekł, któren
Radziwiłłowi wojsko pobuntował...
- I panu Sapieże wojsko przywiodłem, które, prawdę rzekłszy, mnie, nie jego, wodzem sobie
obrało - dodał Zagłoba.
- A żeś to wasza mość chciał, mogąc tak górną mieć szarżę, wyrzec się jej i u pana
Czarnieckiego służbę przyjąć?
Na to Zagłoba łysnął okiem ku Skrzetuskiemu i odrzekł:
- Jaśnie wielmożny panie marszałku, od waszej to dostojności tak ja, jak i cały kraj
przykład bierze, jak dla dobra publicznego wyrzekać się ambicji i prywaty.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional