lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 635

- Proszę! Możesz liczyć, że dla ciebie wszystko uczynię... Jakaż to prośba?
- Jest tu schwytany żołnierz, jeden z tych, którzy mi pomagali waszą książęcą mość
porwać. Ja dawałem rozkazy, on działał jako ślepe instrumentum. Tego żołnierza zechciej
wasza książęca mość na wolność wypuścić.
Bogusław pomyślał chwilę.
- Panie kawalerze -rzekł - namyślam się, czyś lepszy żołnierz, czy też bezczelniejszy
suplikant...
- Ja tego człowieka darmo od waszej książęcej mości nie chcę.
- A co mi za niego dajesz?
- Samego siebie.
- Proszę, takiż to miles praeciosus?... Hojnie płacisz, ale bacz, by ci starczyło, boć
jeszcze pewnie kogoś chciałbyś ode mnie wykupić...
Kmicic posunął się o krok bliżej i pobladł tak straszliwie, iż książę mimo woli spojrzał
na drzwi i mimo całej swej odwagi zmienił przedmiot rozmowy.
- Pan Sapieha na takowy układ nie przystanie - rzekł. - Rad bym cię miał, alem słowem
książęcym za bezpieczeństwo twoje zaręczył.
- Przez tego żołnierza odpiszę panu hetmanowi, żem dobrowolnie został.
- A on zażąda, bym cię wbrew twej woli odesłał. Zbyt znaczne oddałeś mu posługi... I
Sakowicza mi nie puści, a Sakowicza więcej cenię niż ciebie...
- To uwolnij wasza książęca mość i tak tego żołnierza, a ja się na parol stawię, gdzie
rozkażesz.
- Jutro może mi legnąć przyjdzie nic mi po układach na pojutrze...
- Błagam waszą książęcą mość! Za tego człowieka ja...
- Co ty?
- Zemsty poniecham.
- Widzisz, panie Kmicic, siła razy chodziłem na niedźwiedzia z oszczepem, nie dlatego,
żem musiał, ale z ochoty. Lubię, gdy mi jakowe niebezpieczeństwo grozi, bo mi się życie
mniej kuczy. Owóż i twoją zemstę jako uciechę sobie zostawuję, ile że ci przyznać muszę,
żeś z takowych niedźwiedzi, co to same strzelca szukają.
- Wasza książęca mość - rzekł Kmicic - za małe miłosierdzie często Bóg wielkie grzechy
odpuszcza. Nikt z nas nie wie, kiedy mu przed sądem Chrystusowym stanąć przyjdzie.
- Dosyć! - przerwał książę. - Ja też sobie psalmy mimo febry komponuję, żeby jakowąś
zasługę mieć przed Panem, a potrzebowałbymli predykanta, to bym swego zawołał... Waść nie
umiesz prosić dość pokornie i na manowce leziesz... Ja ci sam podam sposób: uderz jutro w
bitwie na pana Sapiehę, a ja pojutrze tego gemajna wypuszczę i tobie winy przebaczę...
Zdradziłeś Radziwiłłów, zdradźże Sapiehę...
- Ostatnieli to słowo waszej książęcej mości?... Na wszystko święte zaklinam waszą
książęcą mość...
- Nie! Diabli cię biorą, dobrze!... I na twarzy się mienisz... Nie przychodź jeno za
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional