lektory on-line

Faraon - Strona 64

- Chciałem - rzekł następca - zobaczyć się z tobą i powiedzieć, że między moim chłopstwem
krążą jakieś nieprzystojne gadaniny o zniżeniu podatków czy o czymś takim... Pragnę,
ażeby dowiedzieli się chłopi, że ja im podatków nie zmniejszę. Jeżeli zaś który, mimo
ostrzeżeń, uprze się w swej głupocie i będzie rozprawiał o podatkach, dostanie kije...
- Może lepiej, aby zapłacił karę... Utena czy drachmę, jak rozkaże wasza dostojność -
wtrącił naczelny rządca.
- Owszem, niech płaci karę... - odparł książę po chwilowym zawahaniu się.
- A teraz może by dać kije pewnej liczbie niesforniejszych, ażeby lepiej pamiętali
miłościwy rozkaz?... - szepnął rządca.
- Owszem, można dać niesforniejszym kije.
- Ośmielam się zrobić uwagę waszej dostojności -szeptał wciąż pochylony rządca - że
chłopi przez pewien czas istotnie mówili o zniesieniu podatków, buntowani przez jakiegoś
nieznanego człowieka, ale od paru dni nagle ucichli.
- No, więc w takim razie można im nie dawać kijów -zauważył Ramzes.
- Chyba w formie zapobiegawczej?... - wtrącił rządca.
- Czy nie szkoda kijów?
- Tego towaru nigdy nam nie zabraknie.
- W każdym razie... z umiarkowaniem - upominał go książę. - Nie chcę... nie chcę, ażeby
do jego świątobliwości doszło, że bez potrzeby dręczę chłopów... Za buntownicze gawędy
trzeba bić i ściągać kary pieniężne, ale gdy nie ma powodu, można okazać się
wspaniałomyślnym.
- Rozumiem - odparł rządca patrząc w oczy księciu. -Niech tyle krzyczą ile potrzeba,
ażeby nie szeptali bluźnierstw...
Obie te mowy: do Patroklesa i do rządcy, obiegły Egipt. Po odjeździe urzędnika książę
ziewnął i oglądając się dokoła znudzonym wzrokiem rzekł do siebie:
"Zrobiłem, com mógł... A teraz nic nie będę robił, o ile potrafię..."
W tej chwili od strony budynków folwarcznych doleciał księcia cichy jęk i gęste
uderzenia. Ramzes odwrócił głowę i zobaczył, że dozorca parobków, Ezechiel, syn Rubena,
wali kijem jednego ze swoich podwładnych uspokajając go przy tym:
- A cicho!... a milcz, ty podłe bydlę!
Bity zaś parobek, leżąc na ziemi, zatykał ręką usta, aby nie krzyczeć.
Książę w pierwszej chwili rzucił się jak pantera w stronę budynków. Nagle stanął.
- Cóż mu zrobię?... - szepnął. - Przecież to folwark Sary, a ten Źyd jest jej krewnym...
Przygryzł usta i skrył się między drzewami, tym bardziej że egzekucja była już skończona.
"Więc to tak gospodarują pokorni Źydzi?... - myślał książę. - Więc to tak?... Na mnie
patrzy jak wystraszony pies, a bije parobków?... Czy oni wszyscy tacy?.."
I pierwszy raz zbudziło się w duszy Ramzesa podejrzenie, że i Sara pod pozorami dobroci
może ukrywać obłudę.
W Sarze istotnie zachodziły pewne zmiany, przede wszystkim moralne.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional