lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 621

Na zamku bialskim odbywała się właśnie narada, gdy wszedł oficer ordynansowy i oddał
jakieś pismo hetmanowi.
Zaledwie wojewoda rzucił na nie okiem, gdy zalterował się na twarzy i rzekł obecnym:
- Krewniak mój zniesion do szczętu w Janowie przez samego Bogusława. Ledwie sam zdrowie
wyniósł!
Nastała chwila milczenia, którą przerwał dopiero sam hetman.
- List jest pisany z Brańska, w ucieczce i konfuzji - rzekł - dlatego nie masz w nim ni
słowa o potędze Bogusława. Myślę, że musiała być dość znaczną, skoro dwie chorągwie i
regiment piechoty do szczętu, jako czytam, zostały zniesione!.. Być jednak może, iż
książę Bogusław zeszedł ich niespodzianie. Pewności to pismo nie daje...
- Panie hetmanie -rzekł na to książę Michał - pewien jestem, że Bogusław chce całe
Podlasie zagarnąć, by je w udzielne władanie albo w lenno przy układach dostać... Dlatego
niezawodnie nadszedł z tak potęgą, jaką tylko mógł zebrać.
- Godzi się supozycje dowodami poprzeć, mości książę.
- Innych dowodów nie mam, jeno znajomość Bogusława. Nie o Szwedów ani o Brandenburczyków
mu chodzi, jeno o siebie samego... Wojownik to jest niepospolity, który dufa w swą
szczęśliwą gwiazdę. Prowincję chce pozyskać, Janusza pomścić, sławą się okryć, a do tego
potęgę odpowiednią mieć musi i ma. Dlatego nagle trzeba na niego nastąpić, inaczej on na
nas nastąpi.
- Do wszystkiego błogosławieństwo boże niezbędne - rzekł Oskierko - a błogosławieństwo
przy nas!
- Jaśnie wielmożny panie hetmanie - rzekł Kmicic. - Wieści potrzeba. Spuśćcieże mnie ze
smyczy z moimi Tatary, a ja wam wieści przywiozę.
Oskierko, który był przypuszczony do tajemnicy i wiedział, kto jest Babinicz, zaraz jął
zdanie jego mocno popierać:
- Boga mi! To jest arcyprzednia myśl! Takiego tam kawalera i takiego wojska trzeba.
Jeżeli tylko konie wypoczęte...
Tu Oskierko przerwał, bo oficer ordynansowy znów wszedł do komnaty.
- Jaśnie wielmożny panie hetmanie - rzekł - jest dwóch żołnierzów z Horotkiewiczowej
chorągwi, którzy się do osoby waszej wielmożności dobijają.
- Bogu chwała -rzekł pan Sapieha uderzywszy się rękoma po kolanach - będą i wiadomości...
Puszczaj!
Po chwili weszło dwóch petyhorców, obdartych i zabłoconych.
- Od Horotkiewicza? -spytał Sapieha.
- Tak jest.
- Gdzie on teraz?
- Zabit, a jeżeli nie zabit, to nie wiemy, gdzie jest...
Wojewoda wstał, lecz usiadł, i zaraz począł badać spokojnie:
- Gdzie chorągiew?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional