lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 603

- Zdrajco! - rzekł pół żartem, a pół serio - chciałeś mnie na hak przywieść, ledwiem się
nie wygadał!...
- Z czym? - pyta pan Kmicic patrząc mu bystro w oczy.
Tu Sobiepan ostatecznie zmiarkował, że lotnością dowcipu gościowi nie sprosta, i zaraz
rzecz obrócił.
- Ten Podbipięta -rzekł - zapisał jej jakoweś folwarki tam, w waszych stronach. Nazwisk
nie pamiętam, bo cudaczne: jakieś Bałtupie, Syruciany, Myszykiszki, słowem, wszystko, co
miał. Dalibóg, nie pamiętam... Pięć czy sześć folwarków.
- Ba! klucze to raczej, nie folwarki. Podbipięta był człek wielce możny i gdyby ta panna
do całej jego fortuny kiedyś doszła, mogłaby mieć własny fraucymer i między senatorami
męża szukać.
- Także powiadasz? Znasz owe wioski?
- Znam jeno Lubowicze i Szeputy, bo te koło mojej majętności leżą. Samej leśnej granicy
będzie mil ze dwie, a polnej i łącznej drugie tyle.
- Gdzież to jest? -W Witebskiem.
- Oj, daleko! niewarta ta sprawa zachodu, ile że tamte kraje pod nieprzyjacielem.
- Jak nieprzyjaciół wyżeniem, to do majętności dojdziem. Ale Podbipiętowie mają swoje
majętności i w innych stronach, a na Źmudzi bardzo znaczne, wiem o tym dobrze, bo mam też
i tam kawał ziemi.
- Widzę, że i waszmościna substancja nie torba sieczki?
- Nic to teraz nie przynosi. Ale cudzego mi nie trzeba.
- Poradźże mi waszmość, jak by dziewczynę na nogi postawić?
Kmicic rozśmiał się.
- Wolę o tym radzić niż o czym innym. Najlepiej do pana Sapiehy się udać. Byle sprawę
wziął do serca, to jako wojewoda witebski i najznamienitsza na Litwie persona, siła
mógłby wskórać.
- Mógłby awizy do trybunałów rozesłać, że to testamentem Borzobohatej zapisano, aby dalsi
krewni nie szarpali.
- Tak jest. Ale trybunałów teraz nie masz, a pan Sapieha co innego też ma na głowie.
- Można by dziewczynę w ręce mu i w opiekę oddać. Mając na oczach, prędzej by dla niej co
uczynił.
Kmicic spojrzał ze zdziwieniem na pana starostę.
?Co on w tym ma, że się chce jej stąd pozbyć?" - pomyślał.
Starosta zaś mówił dalej:
- Trudno, aby w obozie w namiocie pana wojewody witebskiego mieszkała, ale mogłaby przy
córkach wojewodzińskich zostawać.
?Nie rozumiem ! - pomyślał Kmicic - zaliby on naprawdę chciał jej być tylko opiekunem?"
- W tym jeno trudność, jak by ją w tamte strony w dzisiejszych niespokojnych czasiech
wysłać. Trzeba by z kilkaset ludzi, a ja Zamościa ogałacać nie mogę. Gdybym to znalazł
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional