lektory on-line

Faraon - Strona 7

chusteczka, również w białe i niebieskie pasy.
Na szyi miał potrójny łańcuch złoty, a pod lewym ramieniem, na piersiach, krótki miecz w
kosztownej pochwie.
Lektyce jego, dźwiganej przez sześciu czarnych niewolników, stale towarzyszyło trzech
ludzi: jeden niósł wachlarz, drugi topór ministra, a trzeci skrzynkę z papirusami. Był to
Pentuer, kapłan i pisarz ministra, chudy asceta, który w największy upał nie nakrywał
ogolonej głowy. Pochodził z ludu, lecz pomimo niskiego urodzenia zajmował ważne
stanowisko w państwie dzięki wyjątkowym zdolnościom.
Chociaż minister ze swymi urzędnikami znajdował się na czele sztabowej kolumny i nie
mięszał się do jej ruchów, nie można jednak twierdzić, ażeby nie wiedział, co się dzieje
poza nim. Co godzinę, niekiedy co pół godziny, do lektyki dostojnika zbliżał się - to
niższy kapłan, zwyczajny "sługa boży", to żołnierz maruder, to przekupień albo niewolnik,
który niby obojętnie przechodząc obok cichego orszaku ministra, rzucał jakieś słówko.
Słówko to zaś Pentuer niekiedy zapisywał, ale najczęściej pamiętał, bo pamięć miał
nadzwyczajną.
Na te drobnostki nikt nie zważał w zgiełkliwym tłumie sztabowców. Ofcerowie ci, wielcy
panicze, zanadto byli zajęci bieganiem, hałaśliwą rozmową lub śpiewem, ażeby mieli
patrzeć, kto zbliża się do ministra; tym więcej że wciąż mnóstwo ludzi snuło się wzdłuż
szosy.
Piętnastego Misori sztab następcy tronu, wraz z jego dostojnością ministrem, przepędził
noc pod gołym niebem w odległości jednej mili od pułków ustawiających się już do boju w
poprzek szosy, za miastem Pi-Bailos.
Przed pierwszą z rana, która odpowiada naszej godzinie szóstej, wzgórza pustynne
przybrały kolor fioletowy. Spoza nich wychyliło się słońce. Ziemię Gosen zalała różowość,
a miasteczka, świątynie, pałace magnatów i lepianki chłopów wyglądały jak iskry i
płomienie, w jednej chwili zapalone wśród zieloności.
Niebawem zachodni horyzont oblała barwa złota. I zdawało się, że zieloność ziemi Gosen
rozpływa się w złocie, a niezliczone kanały, zamiast wody, toczą roztopione srebro. Ale
wzgórza pustyni zrobiły się jeszcze mocniej fioletowymi, rzucając długie cienie na piaski
i czarność na rośliny.
Straże stojące wzdłuż szosy doskonale mogły widzieć wysadzone palmami pola za kanałem. Na
jednych zielenił się len, pszenica, koniczyna, na innych złocił się dojrzewający jęczmień
drugiego posiewu. Jednocześnie z chat, ukrytych między drzewami, zaczęli wychodzić do
roboty rolnicy, ludzie nadzy, barwy miedzianej, którzy za cały ubiór mieli krótką
spódniczkę na biodrach i czepek na głowie. Jedni zwrócili się do kanałów, aby oczyszczać
je z mułu albo czerpać wodę i wylewać na pola za pomocą machin podobnych do żurawi przy
studniach. Inni rozproszywszy się między drzewami zbierali dojrzałe figi i winogrona.
Snuło się tam sporo nagich dzieci i kobiet w białych, żółtych lub czerwonych koszulach
bez rękawów.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional