lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 584

Charłamp zajęci byli oglądaniem kożuszków krymskich, które handlujący Tatar przyniósł
właśnie do wyboru. Charłamp, który najlepiej znał Kmicica, poznał go też od jednego rzutu
oka i upuściwszy kożuszek zakrzyknął:
- Jezus Maria!
- Niech będzie imię Pańskie pochwalone! - zawołał dzierżawca z Wąsoszy.
Lecz zanim wszyscy ochłonęli ze zdziwienia, Wołodyjowski rzekł:
- Przedstawiam waszmościom częstochowskiego Hektora i wiernego sługę królewskiego, któren
za wiarę, ojczyznę i majestat krew przelewał.
Tu, gdy zdziwienie jeszcze wzrosło, począł zacny pan Michał opowiadać z wielkim zapałem,
co od króla o Kmicicowych zasługach, a od samego pana Andrzeja o porwaniu księcia
Bogusława słyszał, i wreszcie tak skończył:
- Nie tylko więc nieprawda to jest, co książę Bogusław o tym kawalerze powiadał, ale
przeciwnie: nie ma on większego wroga od pana Kmicica, i dlatego pannę Billewiczównę z
Kiejdan wywiózł, aby w jakikolwiek sposób zemstę nad nim wywrzeć.
- I nam ten kawaler życie ocalił, i konfederackie chorągwie przed księciem wojewodą
ostrzegł - zawołał pan Zagłoba.- Wobec takich zasług za nic dawne grzechy! Dla Boga!
dobrze, że z tobą, panie Michale, nie sam do nas przyszedł, dobrze też, że chorągiew
nasza za miastem, bo okrutna w laudańskich przeciwko niemu zawziętość, i zanimby zipnął,
wprzód by go byli na szablach roznieśli.
- Witamy waszmości całym sercem, jako brata i przyszłego kommilitona ! - rzekł Jan
Skrzetuski.
Charłamp aż się za głowę brał.
- Taki się nigdy nie pogrąży! - mówił - z każdej strony wypłynie i jeszcze sławę na brzeg
wyniesie!
- A nie mówiłem wam tego! - wołał Zagłoba - jakiem go tylko w Kiejdanach ujrzał, zarazem
sobie pomyślał: to żołnierz i rezolut! I pamiętacie, że wnet poczęliśmy się w gębę
całować. Prawda, że za moją przyczyną Radziwiłł pogrążon, ale i za jego. Bóg mnie
natchnął w Billewiczach, żem go nie dopuścił rozstrzelać... Mości panowie, nie godzi się
takiego kawalera sucho przyjmować, aby zaś nas o nieszczerość nie posądził!
Usłyszawszy to Rzędzian wyprawił zaraz Tatara z kożuszkami, a sam zaś zakrzątnął się z
pachołkiem około napitków.
Lecz pan Kmicic myślał tylko o tym, aby się od Charłampa o wyzwoleniu Oleńki jak
najprędzej wywiedzieć.
- Byłeś waść przy tym? - pytał.
- Prawie żem się z Kiejdan nie ruszał - odrzekł nosacz. - Przyjechał książę Bogusław do
naszego księcia wojewody. Na wieczerzę wystroił się tak, że oczy bolały patrzeć, i widać
było, że mu panna Billewiczówna bardzo w oko wpadła, bo ledwie że nie mruczał z
ukontentowania jak kot, gdy go po grzbiecie głaszczą. Ale o kocie powiadają, że pacierze
odmawia, a książę Bogusław, jeśli je odmawiał, to chyba diabłu na chwałę. A przymilał
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional