lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 579

tego, czy książę wojewoda wileński umarł, czy w niewoli, twierdzono wszakże, że pan
Sapieha na czele znacznej potęgi wszedł już z Podlasia w województwo lubelskie, ażeby się
z hetmanami połączyć, że po drodze bije Szwedów i z każdym dniem w siłę rośnie.
Na koniec od niego samego przybyli posłowie, i w znacznej liczbie, bo ni mniej, ni więcej
tylko całą chorągiew przysłał wojewoda do dyspozycji królewskiej, pragnąc przez to okazać
cześć panu, zabezpieczyć od wszelkiej możliwej przygody jego osobę, a może i własne
podnieść przez to znaczenie.
Przywiódł ów znak młody pułkownik Wołodyjowski, dobrze królowi znajomy, zaraz też Jan
Kazimierz kazał mu stanąć przed sobą i ścisnąwszy za głowę, rzekł:
- Witaj, sławny żołnierzyku! Siła upłynęło wody, od kiedy straciliśmy cię z oczu. Bodajże
pod Beresteczkiem widzieliśmy cię ostatni raz, całego we krwi unurzanego.
Pan Michał pochylił się do kolan pańskich i odrzekł:
- I w Warszawie później, miłościwy panie, byłem też w zamku z dzisiejszym panem
kasztelanem kijowskim.
- A służysz ciągle? Nie zachciało ci się to domowych wczasów użyć?
- Bo Rzeczpospolita była w potrzebie, a w onych zawieruchach i substancja przepadła. Nie
mam, gdzie bym głowę złożył, miłościwy panie, ale sobie nie przykrzę, tak myśląc, że to
dla majestatu i ojczyzny pierwsza żołnierska powinność.
- Bodaj takich więcej! bodaj więcej... nie panoszyłby się nieprzyjaciel. Da Bóg,
przyjdzie czas i na nagrody, a teraz powiadaj, coście z wojewodą wileńskim uczynili?
- Wojewoda wileński na sądzie bożym. Właśnie wtedy z niego duch wyszedł, gdyśmy do
ostatniego szturmu szli.
- Jakże to ono było?
- Oto jest relacja wojewody witebskiego - rzekł pan Michał.
Król wziął pismo i zaczął czytać, ale ledwie zaczął, zaraz przerwał:
- Myli się w tym pan Sapieha - rzekł - pisząc, iż wielka litewska buława vacat; nie
vacat, bo jemu ją oddaję.
- Nie ma też nad niego godniejszego - odrzekł pan Michał - i całe wojsko będzie do
śmierci waszej królewskiej mości za ten uczynek wdzięczne.
Uśmiechnął się król na ową prostoduszną konfidencję żołnierską i czytał dalej. Po chwili
westchnął.
- Mógłby Radziwiłł być najpiękniejszą perłą w tej sławnej koronie, gdyby duma i błędy,
które wyznawał, nie wysuszyły mu duszy... Stało się! Niezbadane wyroki boskie!...
Radziwiłł i Opaliński... prawie w jednym czasie... Sądź ich, Panie, nie wedle ich
grzechów, ale wedle Twojego miłosierdzia.
Nastało milczenie, po czym król zaczął dalej czytać.
- Wdzięczni jesteśmy panu wojewodzie - rzekł skończywszy - że mi całą chorągiew i
największego, jako pisze, kawalera pod rękę przysyła. Ale tu mi bezpieczno, a
kawalerowie, zwłaszcza tacy owo, w polu teraz najpotrzebniejsi. Wypocznijcie trochę, a
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional