lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 562

gdy tego nie uczynisz, ale dopiero cię za kpa przestaniemy mieć, jeżeli to uczynisz. Nie
rozumiem też, jak się będziesz mógł kopią złożyć do króla szwedzkiego, w husarii nie
służąc?
- To się na poczet zdobędę i do kniazia Połubińskiego chorągwi się wpiszę. I ojciec mnie
też wspomoże.
- Ojciec Roch?
- A jakże!
- Niechże cię pierwej wspomoże, a teraz szkła nie rozbijaj, bo pierwszy bym ci za to
głowę rozbił. O czymżeśmy to mówili, mościwi moi?... Aha! o Częstochowie... Luctus mnie
stoczy, jeżeli w porę świętemu miejscu na ratunek nie przyjdziemy... Luctus mnie stoczy,
mówię wam! A wszystko przez tego zdrajcę Radziwiłła i przez rację fizykę sapieżyńską.
- Waćpan na wojewodę nic nie mów! Zacny pan! - ozwał się mały rycerz.
- To czemu obydwiema połami Radziwiłła przykrywa, kiedy jednej byłoby dosyć? Blisko
dziesięć tysięcy ludzi pod tą tam budą stoi, najgrzeczniejszej jazdy i piechoty. Niedługo
w całej okolicy i sadze w kominach wyliżą, bo co było na kominach, to już zjedli.
- Nam w racje starszych nie wchodzić, jeno słuchać!
- Tobie nie wchodzić, panie Michale, ale nie mnie, bo mnie połowa dawnego
radziwiłłowskiego wojska regimentarzem wybrała i byłbym już za dziesiątą granicę Carolusa
Gustawa wyżenął, gdyby nie ona nieszczęsna modestia, która mi kazała buławę panu Sapieże
w ręce włożyć. Niechże sobie ze swoim kunktatorstwem da spokój i niech patrzy, bym nie
odebrał tego, com dał.
- Jeno po napiciu się taki z waści rezolut - rzekł pan Wołodyjowski.
- Tak powiadasz? Ano, to obaczysz! Dziś jeszcze pójdę między chorągwie i krzyknę: Mości
panowie! komu wola ze mną pod Częstochowę iść, nie tu sobie łokcie i kolana o tykocińskie
wapno wycierać, to proszę za mną! Kto mnie regimentarzem kreował, kto mnie władzę dawał,
kto dufał, że co uczynię, to ku pożytkowi ojczyzny i wiary będzie, ten niech obok mnie
stawa. Piękna rzecz zdrajców karać, ale stokroć piękniejsza Najświętszą Pannę, patronkę
tej Korony i Matkę naszą, spod opresji i jarzma heretyckiego ratować.
Tu pan Zagłoba, któremu już od niejakiego czasu opar unosił się z czupryny, zerwał się z
miejsca, skoczył na ławę i począł krzyczeć, jakby znajdował się przed zebraniem:
- Mości panowie! Kto katolik, kto Polak, kto nad Najświętszą Panną ma kompasję, za
mną!... W sukurs Częstochowie!
- Idę! - zawołał wstając Roch Kowalski.
Zagłoba popatrzył chwilę na obecnych, a widząc zdumienie i milczące twarze zlazł z ławy i
rzekł:
- Nauczę ja Sapia rozumu!... Szelmą jestem, jeśli do jutra połowy wojska spod Tykocina
nie zerwę i pod Częstochowę nie poprowadzę!
- Dla Boga! Pomiarkuj się ojciec! - rzekł pan Jan Skrzetuski.
- Szelmą jestem! mówię ci! - powtórzył pan Zagłoba.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional