lektory on-line

Faraon - Strona 56

podoba się Sara, ale wiesz, co mi raz powiedziała jej dostojność?... Oto ażebym odbił ci
Sarę!... Widzisz, jaki zrobiła sobie żart?... Na co ja odpowiedziałem równie żartem:
Ramzes darował mi sforę gończych psów i dwa konie syryjskie, gdy mu się sprzykrzyły; może
więc kiedyś odda mi i swoją kochankę, którą będę musiał przyjąć zapewne z dodatkiem...
- Ani myśl o tym. Nikomu dziś nie oddałbym Sary właśnie dlatego, że z jej powodu mój
ojciec nie mianował mnie namiestnikiem.
Tutmozis kręcił głową.
- Bardzo się mylisz - odparł. - Tak się mylisz, że aż mnie to przestrasza. Czyliżbyś
naprawdę nie rozumiał powodów niełaski, które zna każdy oświecony człowiek w Egipcie?...
- Nic nie wiem...
- Tym gorzej - mówił zakłopotany Tutmozis. - Nie wiesz więc, że od czasu manewrów
żołnierze, osobliwie greccy, w każdym szynku piją za twoje zdrowie...
- Na to przecież dostali pieniądze.
- Tak, ale nie na to, ażeby wołać na cały głos, że gdy nastąpisz po jego świątobliwości
(oby żył wiecznie!), rozpoczniesz wielką wojnę, po której zajdą zmiany w Egipcie... Jakie
zmiany?... I kto, za życia faraona, ośmieli się mówić o planach jego następcy?...
Teraz książę sposępniał.
- To jedno, ale powiem ci i drugie - prawił Tutmozis - bo złe jak hiena nigdy nie chodzi
w pojedynkę. Czy wiesz, że między chłopstwem śpiewają o tobie pieśni, jak uwolniłeś
napastników z więzienia, a co gorsza, znowu mówią, że gdy nastąpisz po jego
świątobliwości, będą zniesione podatki?... Trzeba zaś dodać, że ile razy między
chłopstwem zaczynano gadać o niesprawiedliwości i podatkach, zawsze następowały rozruchy.
I albo zewnętrzny nieprzyjaciel wpadał do osłabionego państwa, albo Egipt dzielił się na
tyle części, ilu było nomarchów... Sam wreszcie osądź: czy jest rzeczą stosowną, ażeby w
Egipcie jakieśkolwiek imię częściej było wymawżane aniżeli faraona?... I ażeby ktokolwiek
stawał między ludem a naszym panem?... Gdybyś zaś pozwolił, opowiedziałbym ci, jak na tą
sprawę zapatrują się kapłani...
- Ależ, rozumie się, mów...
- Otóż jeden wielce mądry kapłan, który ze szczytu świątyni Amona zajmuje się
dostrzeganiem niebieskich obrotów, wymyślił taką przypowieść.
Faraon jest słońcem, a następca tronu księżycem. Gdy za świetlanym bogiem z daleka posuwa
się księżyc, mamy jasność we dnie i jasność w nocy. Gdy księżyc chce być zanadto blisko
słońca, wówczas znika sam i noce są ciemne. Ale jeżeli zdarzy się tak, że księżyc stanie
przed słońcem, wtedy robi się zaćmienie, wielki popłoch dla świata.
- I wszystkie te paplaniny - przerwał Ramzes -dochodzą do uszu jego świątobliwości?...
Biada głowie mojej!... Bodajbym nigdy nie był synem królewskim!...
- Faraon, jako bóg ziemski, wie o wszystkim; ale jest zanadto potężny, aby miał zważać na
pijackie okrzyki żołnierstwa albo na szepty chłopów. On rozumie, że każdy Egipcjanin odda
za niego życie, a ty najpierwej.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional