lektory on-line

Faraon - Strona 54

świątobliwości.
- Mądrość płynie z ust twoich, erpatre -odpowiedział dygnitarz. - Nigdy nie potrafię
udzielać panu memu rady, która powagę władzy naraziłaby na szwank...
Książę wrócił do siebie zbolały i zdumiony. Czuł, że kilkuset ludziom dzieje się krzywda,
i widział, że ratować ich nie może. Jak nie potrafiłby wydobyć człowieka, na którego
upadł obelisk albo kolumna świątyni.
"Za słabe są moje ręce do podniesienia tego gmachu" - myślał książę z uciskiem w duszy.
Pierwszy raz uczuł, że od jego woli jest jakaś nieskończenie większa siła: interes
państwa, który uznaje nawet wszechmocny faraon, a przed którym ugiąć się musi on,
następca!
Zapadła noc. Ramzes nie kazał służbie nikogo przyjmować i samotny chodził po tarasie
swojej willi dumając:
"Straszna rzecz!... Tam rozstąpiły się przede mną niezwyciężone pułki Nitagera, a tu -
nadzorca więzienia, urzędnik śledczy i wielki pisarz zabiegają mi drogę... Czymże oni
są?... Nędznymi sługami mojego ojca (oby żył wiecznie!), który każdej chwili może ich
strącić do rzędu niewolników i zesłać w kamieniołomy. Ale dlaczego ojciec mój nie miałby
ułaskawić niewinnych?... Państwo tak chce!... I cóż to jest państwo?... Co ono jada,
gdzie sypia, gdzie jego ręce i miecz, którego się wszyscy boją?..." Spojrzał w ogród i
między drzewami, na szczycie wzgórza, zobaczył dwie olbrzymie sylwetki pylonów, na
których płonęły kagańce straży. Przyszło mu na myśl, że ta straż nigdy nie śpi i że
pylony nigdy nie jedzą, a jednak są. Odwieczne pylony, potężne jak mocarz, który je
wznosił, Ramzes Wielki.
Poruszyć te gmachy i setki im podobnych; zmylić tą straż i tysiące innych, które czuwają
nad bezpieczeństwem Egiptu; okazać nieposłuszeństwo prawom, które pozostawił Ramzes
Wielki i inni, jeszcze więksi przed nim mocarze, a które dwadzieścia dynastii uświęciło
swoim poszanowaniem...
W duszy księcia, pierwszy raz w życiu, poczęło zarysowywać się jakieś niejasne, ale
olbrzymie pojęcie - państwa. Państwo jest to coś wspanialszego od świątyni w Tebach, coś
większego od piramidy Cheopsa, coś dawniejszego od podziemi Sfinksa, coś trwalszego od
granitu. W tym niezmiernym, choć niewidzialnym gmachu ludzie są jako mrówki w szczelinie
skalnej, a faraon jak podróżny architekt, który ledwie zdąży osadzić jeden głaz w ścianie
i już odchodzi. A ściany rosną od pokolenia do pokolenia i budowa trwa dalej.
Jeszcze nigdy, on, syn królewski, nie czuł tak swojej małości jak w tej chwili, kiedy
jego wzrok wśród nocy błądził ponad Nilem, między pylonami zamku faraona i niewyraźnymi,
lecz przepotężnymi sylwetkami memfijskich świątyń.
Wtem spomiędzy drzew, których konary dotykały tarasu, odezwał się głos:
- Znam twoją troskę i błogosławię cię. Sąd nie uwolni oskarżonych chłopów. Ale sprawa ich
może upaść i wrócą w pokoju do swych domów, jeżeli dozorca twego folwarku nie będzie
popierał skargi o napad.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional