lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 522

Babinicz zaś kontent był z siebie i z podróży. Wraz z trzema Kiemliczami trzymał się
zwykle naprzód przed orszakiem królewskim, rozpatrując drogę; czasem jechał ze wszystkimi
zabawiając króla opowiadaniem pojedynczych wypadków z oblężenia Częstochowy, których
Janowi Kazimierzowi nigdy nie było dosyć. I z każdą niemal godziną przypadał lepiej
królowi do serca ów junak wesół, dziarski, do młodego orła podobny. Czas schodził
monarsze to na modlitwie, to na pobożnych rozmyślaniach o życiu wiekuistym, to na
rozmowach o wojnie przyszłej i pomocy spodziewanej od cesarza, to wreszcie na
przypatrywaniu się zabawom rycerskim, którymi towarzyszący żołnierze starali się czas
podróży skrócić. Miał to bowiem w swej naturze Jan Kazimierz, że umysł jego łatwo
przechodził od powagi do pustoty niemal i od ciężkiej pracy do rozrywek, którym gdy
przyszła na niego taka chwila, oddawał się duszą całą, jakby żadna troska, żadne
zmartwienie nie obciążało go nigdy.
Popisywali się tedy żołnierze, czym który umiał; młodzi Kiemlicze, Kosma i Damian, bawili
króla swymi ogromnymi i niezgrabnymi postawami i łamaniem podków jako trzcin, on zaś
kazał im za każdą po talarze dawać, chociaż w sakwach dość było pusto, bo wszystkie
pieniądze, nawet klejnoty i ?parafanały" królowej poszły na wojsko.
Pan Andrzej popisywał się rzucaniem ciężkiego obuszka, który tak silnie w górę puszczał,
że prawie go widać nie było, a on nadlatywał koniem i chwytał go w lot za rękojeść. Król
na ów widok aż w ręce klaskał.
- Widziałem -mówił - jak to pan Słuszka, brat pani podkanclerzyny, czynił, ale i on nie
miotał przez pół tak wysoko.
- U nas to we zwyczaju na Litwie - odpowiedział pan Andrzej - a gdy się człek z
dzieciństwa wprawia, to i do biegłości dojdzie.
- Skądże to masz tę kresę przez gębę? - spytał pewnego razu król pokazując na bliznę
Kmicica. - Dobrze cię ktoś szablą przejechał.
- To nie od szabli, miłościwy panie, jedno od kuli. Strzelono do mnie, lufę mi do gęby
przyłożywszy.
- Nieprzyjaciel czyli swój?
- Swój, ale nieprzyjaciel, którego do porachunku jeszcze wezwę, i póki się to nie stanie,
mówić mi się o tym nie godzi.
- Takiżeś to zawzięty?
- Nie mam ja żadnej zawziętości, miłościwy panie, bo oto na łbie głębszą jeszcze szczerbę
od szabli noszę, którą szczerbą mało dusza ze mnie nie uszła, ale że mi ją zacny człowiek
uczynił, przeto urazy do niego nie żywię.
To rzekłszy Kmicic zdjął czapkę i ukazał królowi głęboką bruzdę, której białawe brzegi
widne były doskonale.
- Nie wstyd mi tej rany - rzekł - bo mi ją zadał taki mistrz, jak nie masz drugiego w
Rzeczypospolitej.
- Którenże to jest taki mistrz?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional