lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 517

- Najlepsza ostrożność - rzekł patrząc na Kmicica pan Tyzenhauz - to trzysta wiernych
szabel, a skoro mnie pan miłościwy komendę nad nimi powierza, to go przeprowadzę w
zdrowiu, choćby po brzuchach Duglasowych podjazdów.
- Przeprowadzisz waszmość pan, jeśli również trzysta, a dajmy na to sześćset albo i
tysiąc ludzi napotkasz, ale jak trafisz na większą siłę w zasadzce czyhającą, to co się
stanie?
- Powiedziałem: trzysta - odparł Tyzenhauz - bo się o trzystu mówiło. Jeśli to jednak
mało, to się o pięćset i więcej można postarać.
- Niechże Bóg broni! Im większa kupa, tym o niej głośniej! - rzekł Kmicic.
- Ba! Myślę przecie, że pan marszałek koronny wyskoczy nam ze swymi chorągwiami na
spotkanie - wtrącił król.
- Pan marszałek nie wyskoczy - odpowiedział Kmicic - bo dnia i godziny nie będzie
wiedział, a choćby wiedział, to mogą w drodze zwłoki zajść, jako zwyczajnie, trudno
wszystko przewidzieć...
- Źołnierz to mówi, żołnierz prawdziwy! - rzekł król. - Widać waszmości wojna nieobca.
Kmicic uśmiechnął się, bo wspomniał o swoich przeciw Chowańskiemu podchodach. Któż lepiej
od niego znał się na takich sprawach! Komu słuszniej można by przeprowadzenie króla
powierzyć?
Ale pan Tyzenhauz widocznie innego od królewskiego był zdania, bo zmarszczył brwi i rzekł
z przekąsem do Kmicica:
- Czekamy tedy doświadczonej rady waścinej...
Kmicic poczuł niechęć w pytaniu, więc utkwił źrenice w Tyzenhauzie i odrzekł:
- Moje zdanie jest, że im mniejsza kupa będzie, tym łatwiej się przemknie.
- Więc jak ma być?
- Miłościwy panie! - rzekł Kmicic. - Wolna waszej królewskiej mości wola uczynić, jak
zechce, ale mnie rozum tak uczy: niech pan Tyzenhauz naprzód z dragonią ruszy, głosząc
umyślnie, że króla prowadzi, aby na siebie ściągnąć nieprzyjaciół. Jego rzecz tak się
wywijać, aby z matni wyjść cało. A my w niewielkiej kupie z osobą waszej królewskiej
mości w dzień albo we dwa za nim ruszymy, i gdy baczność nieprzyjaciela w inną zwróci się
stronę, łatwo nam będzie przedostać się aż do Lubowli.
Król począł klaskać w ręce w uniesieniu.
- Bóg nam zesłał tego żołnierzyka! - wołał. - Salomon lepiej by nie poradził! Całkiem
votum za tym zdaniem daję i nie ma inaczej być! Będą króla między dragonami łapać, a król
im pod nosem przejedzie. Dla Boga, nie może być nic lepszego!
- Mości królu! to krotochwila!... - zawołał Tyzenhauz.
- Źołnierska krotochwila! - odrzekł król. - Wreszcie niech będzie, co chce, od tego nie
odstąpię!
Kmicicowi oczy jarzyły się od radości, że jego zdanie przemogło, lecz Tyzenhauz porwał
się z siedzenia.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional