lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 514

Kmicica znaleźć.
Zgrzytał jednak zębami, kipiał jak war, szarpał na sobie odzież i długo, długo nie mógł
się uspokoić. Lubował się myślą o zemście. Widział znów księcia w swoich rękach;
przysięgał sobie na pamięć rodzica, iż musi go dostać, choćby go za to śmierć i męki
czekały. I jakkolwiek książę Bogusław potężny był pan, którego nie tylko zemsta prostego
szlachcica, ale i królewska niełatwo mogła dosięgnąć, przecie, gdyby tę niepohamowaną
duszę znał lepiej, nie byłby sypiał spokojnie i nieraz zadrżałby przed jego ślubami.
A przecie nie wiedział jeszcze pan Andrzej, że książę nie tylko okrył go sromotą i nie
tylko sławę mu wydarł.
Tymczasem król, który od razu polubił niezmiernie młodego junaka, przysłał po niego pana
Ługowskiego tego samego dnia, a nazajutrz kazał mu ze sobą jechać do Opola, gdzie na
walnym zebraniu senatorów miano obradować nad powrotem króla do kraju. Jakoż było nad
czym obradować: oto pan marszałek koronny nadesłał znów drugi list, donoszący, że
wszystko w kraju do powszechnej wojny gotowe, i naglący pilnie do powrotu. Prócz tego
rozeszła się wieść o jakimś związku szlachty i wojska na obronę króla i ojczyzny, o
którym istotnie od dawna w kraju myślano, ale który, jak się potem pokazało, zawarty
został pod imieniem konfederacji tyszowieckiej później nieco.
Na razie jednak wszystkie umysły były nadzwyczaj tymi wieściami zajęte i zaraz po mszy
solennej udano się na tajemną obradę, na którą i Kmicic, za przyczyną królewską, jako
przywożący wieści z Częstochowy, dopuszczony został.
Poczęto więc roztrząsać, czy powrót zaraz ma nastąpić, czy go lepiej odłożyć aż do tej
chwili, w której wojska nie tylko chęcią, ale i czynem opuszczą Szweda.
Jan Kazimierz położył koniec tym rozprawom rzekłszy:
- Nie o powrocie, wasze dostojnoście, radźcie ani o tym, jeżeli nie lepiej zwłóczyć
jeszcze, bo jam się już o tym z Bogiem i Najświętszą Panną naradzał... Zatem oświadczam
waszym dostojnościom, że co bądź ma nas spotkać, w tych dniach nieodmiennie osobą naszą
wyruszamy... Wasze dostojnoście zaś wysilajcie jeno koncepty i rad nie skąpcie, jak
najbezpieczniej i najsłuszniej powrót uskutecznić.
Rozmaite więc były zdania. Jedni mówili, aby nie ufać zbytnio panu marszałkowi koronnemu,
który raz już wahanie i nieposłuszeństwo okazał, gdy korony, zamiast cesarzowi do
przechowania według rozkazu królewskiego oddać, do Lubowli uwiózł. - Wielka (mówili) jest
pycha i ambicja tego pana, a gdy jeszcze osobę królewską w swym zamku mieć będzie, kto
wie, co pocznie, czego za swe usługi nie zażąda i czy całej władzy w ręce swe uchwycić
nie zechce, aby nad wszystkimi górować, i nie tylko całego kraju, ale i majestatu być
protektorem.
Ci tedy radzili, aby król, poczekawszy na odstąpienie Szwedów, do Częstochowy się udał,
jako do miejsca, z którego łaska i odrodzenie spłynęły na kraj. Lecz inni odmienne
wygłaszali zdania.
- Jeszczeć Szwedzi stoją pod Częstochową, a choć jej za łaską bożą nie zdobędą, przecie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional