lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 513

nie lękam się zdrady, bo widzę miłość, bo widzę żal za grzechy i restaurację tego
królestwa, na które cię po ojcu i bracie powołano. Ani mi się też podobna rzecz zdawa, by
Bóg miał zgubić tak znaczną Rzeczpospolitę, w której światło prawdziwej wiary płonie. Do
krótkiego czasu ściągnęła boska sprawiedliwość rózgę swoją na ukaranie, nie na zgubienie
dziatek swoich, a zaś wkrótce potem utuli ich i pocieszy ojcowska tegoż niebieskiego Pana
dobroć. Lecz ty nie gardź nimi, królu, i powierzyć się ich synowskiej dyskrecji nie
lękaj, bo tylko tym sposobem złe w dobre, zmartwienia w pociechy, klęski w tryumfy
zmienić się mogą.
To rzekłszy siadła królowa, jeszcze z ogniem w źrenicach i falującą piersią; wszyscy
spoglądali na nią z uwieibieniem, a ksiądz kanclerz Wydżga zaczął mówić echowym głosem:
Nulla sors longa est, dolor et voluptas
Invicem cedunt.
Ima permutat brevis hora summis...
Lecz nikt go nie słuchał, bo zapał bohaterskiej pani udzielił się wszystkim sercom. Sam
król zerwał się z rumieńcami na pożółkłej twarzy i zakrzyknął:
- Nie straciłem jeszcze królestwa, skoro mam taką królowę!... Niechże się stanie jej
wola, bo w natchnieniu proroczym mówiła. Im prędzej wyruszę i stanę inter regna, tym
będzie lepiej!...
Na to ozwał się z powagą prymas:
- Nie chcę ja woli miłościwych państwa moich negować ani od przedsięwzięcia odwodzić, w
którym jest hazard, ale może być i zbawienie. Wszelako za roztropną rzecz uważałbym
jeszcze raz w Opolu, gdzie większość senatorów przebywa, zebrać się i tam konceptów
zebranych posłuchać, które jeszcze lepiej i obszerniej sprawę wywieść i rozważyć mogą.
- Zatem do Opola! -zakrzyknął król - a potem w drogę, i co Bóg da!
- Bóg da powrót szczęśliwy i zwycięstwo! - rzekła królowa.
- Amen! - rzekł prymas.
tom II
Rozdział XXII
Pan Andrzej ciskał się jak ranny żbik w swej gospodzie. Piekielna zemsta Bogusława
Radziwiłła przywiodła go niemal do szaleństwa. Nie dość, że ów książę wyrwał się z jego
rąk, pobił mu ludzi, jego samego niemal życia nie zbawił, nadto taką go okrył sromotą,
pod jaką nie tylko nikt z jego rodu, ale żaden Polak od początku świata nie jęczał.
Toteż były chwile, że Kmicic chciał się wyrzec wszystkiego: sławy, która się przed nim
otwierała, służby królewskiej, a lecieć i mścić się na tym magnacie, którego by pragnął
pożreć na surowo.
Lecz z drugiej strony, mimo całej wściekłości i wichru w głowie, przychodziło mu na myśl,
że póki książę żyw, zemsta nie uciecze, a najlepsza sposobność, jedyna droga zadać mu
kłam i całą bezecność oskarżenia na jaw wywieść, to właśnie służba królewska, w niej
bowiem mógł światu okazać, że nie tylko na świętą osobę ręki podnieść nie zamierzał, ale
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional