lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 512

szlachcicu mówić - ale... nie trzeba jeszcze zbytecznie ufać... Źe służył w Częstochowie,
to pewno; bok ma spalony, czego by w żadnym razie mnisi nie uczynili, bo oni jako słudzy
boży wszelką klemencję nawet dla jeńców i zdrajców mieć muszą, ale jedno mi wciąż po
głowie chodzi i ufność do niego psuje... Owo ja go kiedyś na Litwie spotkałem...
wyrostkiem jeszcze, na sejmiku czy na kuligu... nie pomnę...
- I co z tego? -rzekł król.
- I on... ciągle mi się widzi... że nie nazywał się Babinicz.
- Nie powiadaj byle czego! - rzekł król - młody jesteś i nieuważny, w głowie łacno ci się
mogło pomieszać. Babinicz czy nie Babinicz, czemu ja jemu nie mam ufać? Szczerość i
prawdę ma na gębie wypisane, a serce widać złote. Sobie bym chyba nie ufał, gdybym
takiemu żołnierzowi nie miał ufać, któren krew za nas i ojczyznę przelewał.
- Więcej on na ufność zasługuje aniżeli list księcia Bogusława -rzekła nagle królowa - i
polecam to uwadze waszych dostojności, że w tym liście może nie być i słowa prawdy. Siła
mogło zależeć Radziwiłłom birżańskim, żebyśmy zgoła na duchu upadli, a łacno przypuścić,
że książę Bogusław chciał przy tym jakowego wroga swego pogrążyć i sobie furtkę otwartą w
razie odmiany fortuny zostawić.
- Gdybym nie przywykł do tego - rzekł prymas - że z ust miłościwej królowej jejmości sama
mądrość wychodzi, zdumiewałbym się nad bystrością tych słów, najbieglejszego statysty
godnych.
- ?...curasque gerens, animosque viriles..." - przerwał z cicha ksiądz Wydżga.
Podniesiona tymi słowy królowa wstała z krzesła i tak mówić poczęła:
- Nie o Radziwiłłów birżańskich mi chodzi, bo ci, jako heretycy, łacnie podszeptów
nieprzyjaciela rodu ludzkiego usłuchali; ani też o list księcia Bogusława, prywatę może
zacierający... Ale najbardziej mnie bolą desperackie słowa króla, pana i małżonka mojego,
przeciw temu narodowi wyrzeczone. Któż bowiem go oszczędzi, jeśli go własny król potępia?
A przecie, gdy rozejrzę się po świecie, próżno pytam, gdzie jest taki drugi naród, w
którym b chwała Boga starożytnej szczerości trybem trwała i pomnażała się coraz
bardziej... Próżno patrzę, gdzie drugi naród, w którym tak otwarty kandor żyje; gdzie
państwo, w którym by o tak piekielnych bluźnierstwach, subtelnych zbrodniach i nigdy nie
przejednanych zawziętościach, jakich pełne są obce kroniki, nigdy nikt nie słyszał...
Niechże mi pokażą ludzie, w dziejach świata biegli, inne królestwo, gdzie by wszyscy
królowie własną spokojną śmiercią umierali. Nie masz tu nożów i trucizn, nie masz
protektorów, jako u Angielczyków... Prawda, mój panie, zawinił ten naród ciężko,
zgrzeszył przez swawolę i lekkość... Ale któryż to jest naród nigdy nie błądzący i gdzie
jest taki, który by tak prędko winę swą uznał, pokutę i poprawę rozpoczął? Oto już się
obejrzeli, już przychodzą, bijąc się w piersi, do twego majestatu... już krew przelać,
życie oddać, fortuny poświęcić dla ciebie gotowi... A ty zali ich odepchniesz? zali
żałującym nie przebaczysz, poprawionym i pokutującym nie zaufasz?... dzieciom, które
zbłądziły, ojcowskiego afektu nie wrócisz?... Zaufaj im, panie, bo oto tęsknią już za swą
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional