lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 510

mąż przy tobie staną! Pójdzie szlachta, pójdzie nawet chłopstwo nikczemne przy panu swoim
się oponować. Wojsko pod hetmanami ledwie już dysze, tak chce na Szwedów... Wiem i to, że
pod Częstochowę przyjeżdżali od hetmańskich wojsk deputaci, żeby Zbrożka, Kalińskiego i
Kuklinowskiego przeciw Szwedom ekscytować. Stań dziś, miłościwy panie, w granicach, a za
miesiąc jednego Szweda już nie będzie, jeno przybądź, jeno się ukaż, bośmy tam jako owce
bez pasterza!...
Kmicicowi skry szły z oczu, gdy to mówił, i tak wielki zapał go ogarnął, że klęknął na
środku sali. Zapał jego udzielił się też samej nawet królowej, która nieustraszonej
odwagi będąc, dawno króla do powrotu namawiała.
Więc zwróciwszy się teraz do Jana Kazimierza, rzekła z siłą i stanowczością:
- Głos całego narodu przez usta tego szlachcica słyszę!...
- Tak jest! tak jest! Miłościwa pani!... matko nasza!... - zakrzyknął Kmicic.
Lecz kanclerza Korycińskiego i króla uderzyły niektóre słowa w tym, co mówił Kmicic.
- Zawsze - rzekł król - gotowiśmy ponieść w ofierze zdrowie i życie nasze, i nie na co
innego, jeno na poprawę poddanych naszych czekaliśmy aż dotąd.
- Ta poprawa już się spełniła - rzekła Maria Ludwika.
- Majestas infracta malis! - rzekł, spoglądając na nią z uwielbieniem, ksiądz Wydżga.
- Ważne to są rzeczy - przerwał ksiądz arcybiskup Leszczyński - zali istotnie deputacje
od wojsk hetmańskich przychodziły pod Częstochowę?
- Wiem to od moich ludzi, tychże Kiemliczów! - odparł pan Andrzej. - U Zbrożka i
Kalińskiego wszyscy głośno o tym mówili, nic na Millera i Szwedów nie uważając. Kiemlicze
owi nie byli zamknięci, mieli ze światem relacje, z żołnierzami i szlachtą... Tych mogę
przed obliczem majestatu i waszych dostojności postawić, aby sami opowiedzieli, jako w
całym kraju wre jak w garnku. Hetmani z musu tylko do Szweda przystali, bo zły duch
wojsko opętał, a teraz samo owo wojsko chce na powrót do powinności wrócić. Szlachtę i
duchownych Szwedzi biją, rabują, przeciw wolności dawnej bluźnią, toż i dziwu nie ma, że
każdy jeno pięści ściska i na szablę łakomie spogląda.
- Mieliśmy już i my od wojsk wiadomości - rzekł król - byli tu także tajni wysłańcy,
którzy nam ochotę powszechną powrotu do dawnej wierności i czci oznajmiali...
- I to schodzi się z tym, co ów kawaler powiada - rzekł kanclerz. - Ale jeżeli deputacje
i między pułkami chodzą, to ważne jest, bo znaczy to, że owoc już dojrzał, że nasze
starania nie zmarniały i robota gotowa, a zatem czas nadszedł...
- A Koniecpolski? -rzekł król - a tylu innych, którzy jeszcze przy boku najezdnika stoją,
w oczy mu patrzą i o swej wierności zaręczają?
Na to umilkli wszyscy, a król zasępił się nagle i jako gdy słońce za chmurę zajdzie, mrok
od razu cały świat pokrywa, tak i jemu twarz pociemniała.
I po chwili tak mówić począł:
- Bóg patrzy w serca nasze, żeśmy choć dziś gotowi wyruszyć i że nie potencja szwedzka
nas wstrzymuje, ale nieszczęsna zmienność naszego narodu, który jako Proteusz coraz nową
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional