lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 507

- Teraz muszę mówić o sobie, choć wolałbym milczeć... A jeżeli coś powiem, co na pochwałę
wypadnie, Bóg mi świadek, nie uczynię tego dla nagród, bo ich nie potrzebuję, gdyż
największa nagroda dla mnie za majestat krew przelać...
- Mów śmiele, wierzym ci! - rzekł król.
- Cóż owa kolubryna?...
- Tę kolubrynę... ja, wykradłszy się w nocy z fortecy, prochami w drzazgi rozsadziłem!
- Na miły Bóg! -zakrzyknął król.
Lecz po tym wykrzykniku nastała cisza, takie zdumienie ogarnęło słuchających. Wszyscy
patrzyli jak w tęczę w junaka, który stał z iskrzącymi się oczyma, z rumieńcem na twarzy
i z hardo podniesioną głową. A tyle w nim było w tej chwili jakiejś grozy i dzikiego
męstwa, że każdemu przyszło mimo woli na myśl, iż taki człowiek mógł na podobny uczynek
się zdobyć.
Toteż po chwili milczenia ksiądz prymas odezwał się:
- Patrzy na to ten człowiek!
- Jakżeś to uczynił? - zawołał król.
Kmicic opowiedział, jak było.
- Uszom się nie chce wierzyć! - rzekł pan kanclerz Koryciński.
- Mości panowie! - odezwał się z powagą król - nie wiedzieliśmy, kogo mamy przed sobą.
Źywie jeszcze nadzieja, że nie zginęła ta Rzeczpospolita, póki takich kawalerów i
obywateli wydaje.
- Ten może o sobie powiedzieć: Si fractus illabatur orbis, impavidum ferient ruinae! -
rzekł ksiądz Wydżga, który lubił autorów przy każdej sposobności cytować.
- Prawie to niepodobne rzeczy - ozwał się znów kanclerz. - Powiedzże panie kawalerze,
jakim sposobem żywot uniosłeś z tego terminu i jak przez Szwedów się przedostałeś?
- Huk ogłuszył mnie - rzekł Kmicic - i dopiero nazajutrz znaleźli mnie Szwedzi przy
okopie, jakoby bez duszy leżącego. Zaraz mnie tam pod sąd oddali i Miller skazał mnie na
śmierć.
- Ty zaś uciekłeś?
- Niejaki Kuklinowski wyprosił mnie u Millera, żeby sam mógł mnie zgładzić, bo miał
przeciw mnie zawziętość okrutną...
- Znany to warchoł i zbój, słyszeliśmy tu o nim - rzekł kasztelan Krzywiński. - Jego pułk
z Millerem pod Częstochową stoi... Prawda!
- Ów. Kuklinowski posłował wprzódy od Millera do klasztoru i raz mnie prywatnie do zdrady
namawiał, gdym go do bramy odprowadzał. Ja zaś trzasnąłem go w gębę i skopałem nogami...
Za to urazę do mnie powziął.
- A to, widzę, z ognia i siarki szlachcic! - zawołał rozweselony król.- Takiemu w drogę
nie wchodź!... Miller oddał cię tedy Kuklinowskiemu?
- Tak jest, miłościwy panie!... On zaś zamknął się ze mną w pustej stodółce z kilkoma
ludźmi... Tam mnie do belki powrozami przywiązał i męczyć począł, i ogniem boki palił.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional