lektory on-line

Krzyżacy - Strona 6

niejednego pasował. Stanę ja każdemu. Książę nie byłby mnie także obalił, żeby mi koń na
zadzie nie siadł.
- Będą tu lepsi od ciebie.
Na to ziemianie spod Krakowa poczęli wołać:
- Na miły Bóg! toż tu przed królową wystąpią nie tacy jak ty, ale rycerze w świecie
najsławniejsi. Będzie gonił Zawisza z Garbowa i Farurej, i Dobko z Oleśnicy, i taki
Powała z Taczewa, i taki Paszko Złodziej z Biskupic, i taki Jaśko Naszan, i Abdank z
Góry, i Andrzej z Brochocic, i Krystyn z Ostrowa, i Jakub z Kobylan!... Gdzie ci się z
nimi mierzyć, z którymi ni tu, ni na dworze czeskim, ni na węgierskim nikt mierzyć się
nie może. Cóż to prawisz; lepszyś od nich? Ile ci roków?
- Ośmnasty - odpowiedział Zbyszko.
- Tedy cię każdy między knykciami zgniecie.
- Obaczym. Lecz Maćko rzekł:
- Słyszałem, że król hojnie nagradza rycerzy, którzy z wojny litewskiej wracają. Mówcie,
którzy stąd jesteście: prawda-li to?
- Dalibóg, prawda! - odrzekł jeden ze szlachty. - Wiadoma po świecie hojność królewska,
jeno się teraz docisnąć do niego nie będzie łatwo, gdyż w Krakowie aż się roi od gości,
którzy się na połóg królowej i na chrzciny zjeżdżają, chcąc przez to panu naszemu cześć
albo hołd oddać. Ma być król węgierski, będzie, jako powiadają, i cesarz rzymski, i
różnych książąt a komesów, i rycerzy jako maku, że to każdy się spodziewa, iż z próżnymi
rękoma nie odejdzie. Prawili nawet, iże sam papież Bonifacy zjedzie, któren także łaski i
pomocy naszego pana przeciw swemu nieprzyjacielowi z Awinionu potrzebuje. Owóż w takim
natłoku niełatwo będzie o dostęp, ale byle dostęp znaleźć, a pana pod nogi podjąć - to
już zasłużonego hojnie opatrzy.
- To go i podejmę, bom się wysłużył, a jeżeli wojna będzie, to jeszcze pójdę. Wzięło się
tam coś łupem, a coś od księcia Witolda w nagrodę, i biedy nie ma, tylko że już mi
wieczorne lata nadchodzą, a na starość, gdy siła z kości wyjdzie, rad by człek miał kąt
spokojny.
- Mile król widział tych, którzy z Litwy pod Jaśkiem z Oleśnicy wrócili - i wszyscy oni
tłusto teraz jadają.
- Widzicie! A jam wtedy jeszcze nie wrócił - i dalej wojowałem. Bo trzeba wam wiedzieć,
że się ta zgoda między królem a kniaziem Witoldem na Niemcach skrupiła. Kniaź chytrze
zakładników pościągał, a potem, hajże na Niemców! Zamki poburzył, popalił, rycerzy pobił,
siła ludu wyścinał. Chcieli się Niemcy mścić razem ze Świdrygiełłą, który do nich uciekł.
Była znów wielka wyprawa. Sam mistrz Kondrat na nią poszedł z mnogim ludem. Wilno
obiegli, próbowali z wież okrutnych zamki burzyć, próbowali zdradą ich dostać - nic nie
wskórali! A za powrotem tylu ich legło, że i połowa nie wyszła. Wychodziliśmy jeszcze w
pole przeciw Ulrykowi z Jungingen, bratu mistrzowemu, który jest wójtem sambijskim. Ale
się wójt kniazia przeląkł i z płaczem uciekł, od której to ucieczki jest spokój - i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional