lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 498

- Pewnież tak?
- Wasza miłość! ja wiem tylko to, co ci żołnierze mówili, którzy ze Szwedami pod
Częstochową stać musieli. Jest tam grzecznej jazdy na kilka tysięcy pod panem Zbrożkiem,
pod panem Kalińskim i innymi pułkownikami. Śmiem powiedzieć waszej miłości, że żaden tam
z dobrej woli nie służy, chyba grasanci Kuklinowskiego, bo ci chcieli się skarbami
jasnogórskimi obłowić. Ale co zacni żołnierze, to tylko lamentowali i jeden przed drugim
narzekał: ?Dość nam tej stużby żydowskiej! Niech jeno pan nasz nogą granicę przestąpi,
wraz szable na Szwedów obrócimy, ale póki go nie ma, jak nam poczynać? gdzie iść?" Tak
oni narzekali, a po innych pułkach, które są pod hetmanami, gorzej jeszcze. To wiem
pewno, bo przyjezdżali od nich deputaci do pana Zbrożka z namowami i tam sekretnie po
nocach radzili, o czym Miller nie wiedział, chociaż i on czuł, że źle koło niego.
- A książę wojewoda wileński w Tykocinie oblężon? - spytał pan Andrzej.
Kiemlicz znów spojrzał niespokojnie na Kmicica, bo pomyślał, że go chyba gorączka chwyta,
skoro dwa razy każe sobie jednę i tęż samą wiadomość powtarzać, o której dopiero co była
mowa - jednakże odpowiedział:
- Oblężon przez pana Sapiehę.
- Sprawiedliwe sądy boże! - rzekł Kmicic. - On, który mógł potęgą z królami się
równać!... Niktże przy nim nie został?
- W Tykocinie jest załoga szwedzka. A przy osobie księcia wojewody tylko się pono trochę
dworzan co wierniejszych zostało.
Kmicica pierś napełniła się radością. Bał się pomsty strasznego magnata nad Oleńką, a
chociaż zdawało mu się, że tej pomście pogróżkami swymi zapobiegł, ciągle przecie trapiła
go ta myśl, że lepiej i bezpieczniej byłoby Oleńce i wszystkim Billewiczom mieszkać w
Iwiej jamie niż w Kiejdanach, pod ręką księcia, który nigdy nikomu nie przebaczył. Teraz
jednak, gdy on upadł, musieli tym samym przeciwnicy jego tryumfować; teraz, gdy go
pozbawiono sił, znaczenia, gdy był panem jednego tylko lichego zameczku, w którym życia
własnego i wolności bronił, nie mógł przecie myśleć o zemście; ręka jego przestała ciężyć
nad nieprzyjacioły.
- Chwała bądź Bogu! chwała bądź Bogu! - powtórzył Kmicic.
I tak miał głowę zaprzątniętą tą zmianą radziwiłłowskich losów i tym, co się przez cały
czas jego pobytu w Częstochowie zdarzyło, i tym, gdzie jest ta, którą pokochało jego
serce, i tym, co się z nią stało - że po raz trzeci spytał Kiemlicza:
- Mówisz tedy, że książę złaman?
- Złaman ze szczętem - odpowiedział stary. - Czy wasza miłość nie chory?
- Bok jeno piecze. Nic to! - odrzekł Kmicic.
I znów jechali w milczeniu. Strudzone konie zwalniały stopniowo kroku, aż wreszcie
poczęły iść stępą. Jednostajny ruch ten uśpił znużonego na śmierć pana Andrzeja - i spał
długo, kiwając się na kulbace. Zbudziło go dopiero białe światło dzienne.
Obejrzał się ze zdziwieniem dokoła, bo zdało mu się w pierwszej chwili, że wszystko, co
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional