lektory on-line

Krzyżacy - Strona 497

krzyżackim, wpadły wszystkie w krwawe i zwycięskie ręce Polaków. Nie ostała, nie ocaliła
się ani jedna i oto rzucali je teraz polscy i litewscy rycerze pod nogi Jagiełły, który
wznosząc pobożnie oczy ku niebu, powtarzał wzruszonym głosem: "Bóg tak chciał!" Stawiano
też przed majestatem pana przedniej szych jeńców. Abdank Skarbek z Gór przywiódł
szczecińskiego księcia Kazimierza, Trocnowski, rycerz czeski, księcia na Oleśnicy
Konrada, a Przedpełko Kopidłowski, herbu Dryja, mdlejącego z ran Jerzego Gersdorfa, który
pod chorągwią świętego Jerzego wszystkim gościom rycerskim przywodził.
Dwadzieścia dwa narody uczestniczyły w tej walce Zakonu przeciw Polakom, a teraz pisarze
królewscy spisywali jeńców, którzy klękając przed majestatem, błagali o miłosierdzie i o
powrót za okupem do domu.
Cała armia krzyżacka przestała istnieć. Pogoń polska zdobyła też ogromny obóz krzyżacki,
a w nim, prócz niedobitków, nieprzeliczoną ilość wozów wyładowanych pętami na Polaków i
winem przygotowanym na wielką ucztę po zwycięstwie.
Słońce chyliło się ku zachodowi. Spadł krótki, obfity deszcz i potłumił kurzawę. Król,
Witold i Zyndram z Maszkowic gotowali się właśnie zjechać na pobojowisko, gdy poczęto
zwozić przed nich ciała poległych wodzów. Litwini przynieśli skłute sulicami, pokryte
kurzem i posoką ciało wielkiego mistrza Ulryka von Jungingen i położyli je przed królem,
a ów westchnął żałośnie i spoglądając na ogromne zwłoki leżące na wznak na ziemi, rzekł:
- Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mniemał się być wyższym nad wszystkie mocarze
świata.
Za czym łzy poczęły mu spływać jak perły po policzkach i po chwili ozwał się znowu:
- Ale że śmiercią walecznych poległ, przeto sławić będziem jego męstwo i godnym
chrześcijańskim uczcimy go pogrzebem.
Jakoż zaraz wydał rozkaz, by ciało obmyto starannie w jeziorze, by przybrano je w piękne
szaty i przysłoniono, nim trumna będzie gotowa, zakonnym płaszczem.
Tymczasem przynoszono coraz nowe zwłoki, które rozpoznawali jeńcy. Przyniesiono wielkiego
komtura Kunona Lichtensteina, z gardłem okropnie mizerykordią rozciętym, i marszałka
Zakonu Fryderyka Wallenroda, i wielkiego szatnego, grafa Alberta Szwarc-berga, i
wielkiego skarbnika Tomasza Mercheima, i grafa Wendego, który legł z ręki Powały z
Taczewa, i przeszło sześćset ciał znakomitych komturów i braci. Czeladź kładła ich
jednego przy drugim, a oni leżeli na kształt zrąbanych pni, ze zwróconymi ku niebu i
białymi jak ich płaszcze twarzami, z otwartymi szklanymi oczyma, w których zastygł gniew,
duma, wściekłość bojowa i przerażenie.
Nad ich głowami pozatykano zdobyte chorągwie - wszystkie!! Wieczorny powiew to zwijał, to
rozwijał barwne płótna, one zaś szumiały jakby do snu poległym. Z dala pod zorzą widać
było oddziały litewskie ciągnące zdobyte armaty, których po raz pierwszy użyli Krzyżacy w
bitwie polnej, ale które nie przyczyniły żadnej szkody zwycięzcom.
Na wzgórzu koło króla skupili się najwięksi rycerze i dysząc utrudzonymi piersiami,
spoglądali na te chorągwie i na te trupy leżące u ich stóp, jak spoglądają uznojeni żeńcy
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional