lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 495

śnieg obfity.
Gęste jego płaty przesłaniały świat. Około piątej w nocy wszystkie odgłosy ucichły, lecz
śnieg padał coraz gęstszy. Na murach i blankach wież tworzył nowe mury, nowe blanki.
Pokrył cały klasztor i kościół, jakby go chciał ukryć przed wzrokiem najezdników, otulić
i osłonić przed ognistymi pociskami.
Na koniec poczęło szarzeć i dzwonek ozwał się już na jutrznię, gdy żołnierze strażujący
przy południowej bramie usłyszeli parskanie konia.
Przed bramą stał chłop, cały zasypany śniegiem; za nim widać było na wjazdowej drodze
niskie, małe sanki drewniane, zaprzężone w chudą i poszerszeniałą szkapę. Chłop począł
?zabijać" ręce, przestępować z nogi na nogę i wołać:
- Ludzie, a otwórzcie tam!
- Kto żywie? -zapytano z murów.
- Swój, ze Dzbowa!... Przywiozłem dobrodziejom zwierzynę.
- A jakże cię to Szwedy puścili?
- Jakie Szwedy?
- Którzy kościół oblegają.
- Oho, nie masz już nijakich Szwedów!
- Wszelki duch Boga chwali! Odeszli?
- Juże za nimi i ślady zasypało!
Wtem gromady łyczków i chłopów zaczerniały na drodze: jedni jechali konno, drudzy szli
piechotą, były i niewiasty, a wszyscy z daleka już wołać poczęli:
- Nie masz Szwedów! nie masz!
- Poszli do Wielunia !
- Otwórzta tam bramy! Ni człeka w obozie!
- Szwedzi odeszli! Szwedzi odeszli! - poczęto wołać na murach i wieść piorunem rozbiegła
się w okrąg.
Źołnierze dopadli dzwonów i uderzyli we wszystkie jakby na alarm. Kto żył, wypadał z cel,
mieszkań, z kościoła.
Wieść brzmiała ciągle. Podwórzec zaroił się zakonnikami, szlachtą, żołnierstwem,
niewiastami i dziećmi. Radosne okrzyki rozległy się dokoła. Jedni wypadali na mury, aby
pusty obóz obejrzyć; inni wybuchali śmiechem lub szlochaniem.
Niektórzy nie chcieli wierzyć jeszcze; lecz napływały coraz nowe gromady tak chłopstwa,
jako i mieszczaństwa.
Szli tedy z miasta Częstochowy i z wiosek okolicznych, i z lasów pobliskich, gwarno,
wesoło i ze śpiewaniem. Krzyżowały się coraz nowe wieści; każdy widział odchodzących
Szwedów i opowiadał, dokąd odchodzili.
W kilka godzin później pełno było ludzi na pochyłości i na dole pod górą. Bramy klasztoru
otwarły się szeroko, jako zwyczajnie bywały przed wojną otwarte; jeno wszystkie dzwony
biły, biły, biły... a owe głosy tryumfu leciały w dal i słyszała je cała Rzeczpospolita.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional