lektory on-line

Krzyżacy - Strona 492

kos całe pole.
Aż doszli.
- Bij! - zakrzyknęli dowódcy
- Uch!
I stęknął każdy jako krzepki drwal, gdy się pierwszy raz toporem zamachnie, a potem jął
walić, ile mu sił i pary w piersiach starczyło.
Wrzask i krzyki wzbiły się aż ku niebiosom.
Król, który z wyniosłego miejsca zawiadował całą bitwą, rozsyłał pachołków i aż ochrypł
od dawania rozkazów, gdy ujrzał wreszcie, że już wszystkie wojska pracują, począł i sam
rwać się do boju.
Nie puszczali go dworzanie, bojąc się o świętą osobę pańską. Źóława chwycił za cugle
konia i choć król uderzył go włócznią po ręku, nie puścił. Inni zastąpili też drogę,
prosząc, błagając i przedstawiając, że i tak losów bitwy nie przeważą.
A tyczasem największe niebezpieczeństwo zawisło nagle nad królem i nad całym jego
orszakiem.
Oto mistrz, idąc za przykładem tych, którzy wrócili po rozgromie Litwy, i chcąc także
zajechać z boku Polakom, zatoczył koło, skutkiem czego jego szesnaście wyborowych
chorągwi musiało przechodzić właśnie nie opodal wzgórza, na którym stał Władysław
Jagiełło.
Spostrzeżono wraz niebezpieczeństwo, ale nie było czasu się cofać. Zwinięto tylko znak
królewski, a jednocześnie pisarz królewski Zbigniew z Oleśnicy skoczył co siły w koniu do
najbliższej chorągwi, która gotowała się właśnie na przyjęcie nieprzyjaciela, a której
rycerz Mikołaj Kiełbasa przywodził.
- Król w obierzy. Na pomoc! - zawołał Zbigniew. Lecz Kiełbasa, straciwszy poprzednio
hełm, zerwał całą mokrą od potu i pokrwawioną myckę z głowy i pokazując ją gońcowi,
zakrzyknął z gniewem okrutnym:
- Patrz, jeśli tu próżnujem! Szalony! Zali nie widzisz, że na nas idzie ta chmura i że
właśnie naprowadzilibyśmy ją na króla; za czym ruszaj precz, bo cię tu mieczem przebodę.
I niepomny, z kim mówi, zziajany, uniesion gniewem, zmierzył się istotnie na gońca, ów
zaś, widząc z kim sprawa, a co większa, że stary wojownik ma słuszność, skoczył na powrót
do króla i powtórzył mu, co usłyszał.
Więc straż królewska murem wysunęła się naprzód, aby pana piersiami zasłonić. Tym razem
jednak król nie dał się powstrzymać i stanął w pierwszym szeregu. Lecz ledwie się
ustawili, chorągwie niemieckie były już tak blisko, że herby na tarczach można było
doskonale odróżnić. Widok ich dreszczem mógł przejąć najodważniejsze serca, był to bowiem
sam kwiat i wybór rycerstwa. Przybrani w świetne zbroje, na ogromnych jak tury koniach,
nie uznojeni w boju, w którym dotychczas nie brali udziału, wypoczęci, szli jak huragan z
tętentem, z hukiem, z szumem chorągwi i chorągiewek, a sam wielki mistrz leciał przed
nimi w białym szerokim płaszczu, który rozpuszczony na wiatr wyglądał jak olbrzymie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional