lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 483

jeno o to, żeby jeśli Kuklinowski postąpi sobie z nim przeciwnie rycerskiemu honorowi,
niesława tego uczynku na wszystkich Polaków, a między innymi i na mnie, nie spadła.
Dlatego to chciałem się koniecznie z Kuklinowskim bić, i dziś rano wziąwszy dwóch
towarzyszów pojechałem do jego obozu. Przyjeżdżamy do kwatery... Powiadają: ?Nie masz
go!" Posyłam tu, nie masz go!... W kwaterze mówią, że i na noc wcale nie wracał, ale nie
byli niespokojni, bo myśleli, że u waszej dostojności został. Aż jeden żołnierz powiada,
że w nocy pojechał z Kmicicem w pole do stodółki, w której miał go przypiekać. Jadę do
stodółki, wierzeje otwarte. Wchodzę, widzę: wisi nagie ciało na belce... Pomyślałem, że
Kmicic, aż gdy oczy do mroku przywykły, patrzę, że trup jakiś chudy i kościsty, a tamten
wyglądał jak Herkules... Dziwno mi było, żeby się mógł tak skurczyć przezjedną noc...
Zbliżam się tuż - Kuklinowski!
- Na belce? - spytał Miller.
- Tak jest! Przeżegnałem się... Myślę: czary, omam czy co?... Dopiero jakem zobaczył
trupy trzech żołnierzy, prawda stanęła przede mną jako żywa. Ten straszny człek pobił
tamtych, tego powiesił i przypiekł po katowsku, a sam uszedł!
- Do śląskiej granicy niedaleko! - rzekł Sadowski.
Nastała chwila milczenia.
Wszelkie podejrzenie co do udziału Zbrożka zgasło w duszy Millera. Lecz sam wypadek
zmieszał go, przeraził i napełnił jakimś nieokreślonym niepokojem. Widział naokoło
piętrzące się niebezpieczeństwa, a raczej groźne ich cienie, przeciw którym ani wiedział,
jak walczyć; czuł, że otoczył go jakiś łańcuch niepomyślności. Pierwsze ogniwa leżały
przed jego oczyma, lecz dalsze otaczał jeszcze mrok przyszłości. Opanowało go takie
uczucie, jakby mieszkał w popękanym domu, który lada chwila mógł mu się zwalić na głowę.
Niepewność przygniotła go nieznośnym ciężarem, i pytał sam siebie, do czego ma rąk
przyłożyć?
Wtem Wrzeszczowicz uderzył się w czoło.
- Na Boga! - rzekł. - Od wczoraj, jakem tego Kmicica ujrzał, wydawało mi się, że ja go
kiedyś znałem. Teraz znów widzę przed sobą tę twarz, przypominam sobie dźwięk mowy.
Musiałem go chyba spotkać na krótko i po ciemku, wieczorem, ale mi po głowie chodzi...
chodzi...
Tu począł trzeć ręką czoło. - Co nam z tego? - rzekł Miller - nie skleisz, panie hrabio,
armaty, choćbyś sobie przypomniał; nie wskrzesisz Kuklinowskiego!
Tu zwrócił się do oficerów:
- Komu wola, panowie, za mną na miejsce wypadku!
Wszyscy chcieli jechać, bo wszystkich podniecała ciekawość.
Podano więc konie i ruszyli rysią, a jenerał na czele. Zbliżywszy się do stodółki ujrzeli
kilkudziesięciu jeźdźców polskich, rozrzuconych naokoło owego zabudowania na drodze i po
polu.
- Co to za ludzie? -spytał Zbrożka Miller.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional