lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 481

wieść, że górnicy, którzy teraz nad założeniem miny pracują, odkryli stary przechód
podziemny, ciągnący się pod sam klasztor i kościół...
- Masz waszmość słuszność, to dobra rada! - rzekł Miller.
- Gdy wieść ta między naszymi i polskimi żołnierzami się rozszerzy, sami Polacy będą
namawiać mnichów do poddania się, bo i im chodzi, równie jak mnichom, aby to gniazdo
zabobonów ocalało.
- Jak na katolika, to nieźle! - mruknął Sadowski.
- Gdyby służył Turkom, nazywałby Rzym gniazdem zabobonów! - odpowiedział książę Heski.
- Wtedy Polacy wyślą niezawodnie od siebie posłów do księży- mówił dalej Weyhard - owa
partia w klasztorze, która dawno się chce poddać, pod wpływem przerażenia ponowi swe
usilności, i kto wie, czy nie zmuszą przeora i opornych do otworzenia bram.
- ?Zginie miasto Priama przez podstęp boskiego Laertydy..." - począł deklamować książę
Heski.
- Dalibóg, czysta historia trojańska, a jemu się zdaje, że coś nowego wymyślił! -
odpowiedział Sadowski.
Lecz Millerowi rada podobała się, bo w samej rzeczy nie była złą. Partia, o której
Wrzeszczowicz wspominał, istniała w klasztorze. Nawet niektórzy księża słabszego ducha do
niej należeli. Prócz tego przestrach mógł się rozszerzyć pomiędzy załogą, ogarnąć nawet
tych, którzy dotąd chcieli się bronić do ostatniej kropli krwi.
- Popróbujemy, popróbujemy! - mówił Miller, który jak tonący chwytał się każdej deski i
łatwo od rozpaczy przechodził do nadziei. - Ale czy Kaliński albo Zbrożek zgodzą się
jeszcze posłować do klasztoru, czy uwierzą w ów podkop i czy zechcą księżom o nim
oznajmić?
- W każdym razie Kuklinowski zgodzi się - odrzekł Wrzeszczowicz - ale lepiej będzie, żeby
i on wierzył naprawdę w istnienie przechodu.
Wtem tętent rozległ się przed kwaterą.
- Owóż i pan Zbrożek przyjechał - rzekł książę Heski spoglądając przez okno.
Po chwili w sieni zabrzęczały ostrogi i Zbrożek wszedł, a raczej wpadł do izby. Twarz
jego była blada, wzburzona, i zanim oficerowie zdążyli spytać o powody tego pomieszania,
pułkownik zakrzyknął:
- Kuklinowski nie żyje!
- Jak to? Co waść mówisz? Co się stało? - spytał Miller.
- Pozwólcie mi odetchnąć - rzekł Zbrożek - bo to, com widział, imaginację przechodzi...
- Mów prędzej! zamordowanoli go? - zawołali wszyscy.
- Kmicic! - odparł Zbrożek.
Oficerowie zerwali się wszyscy ze swych miejsc i poczęli patrzyć na Zbrożka jak na
szalonego; on zaś, wyrzucając nozdrzami szybkie kłęby pary, tak mówił:
- Gdybym nie widział, oczom bym nie wierzył, bo to nieludzka moc. Kuklinowski nieżywy,
trzech żołnierzy zabitych, a Kmicica ani śladu. Wiedziałem, że to straszny człowiek.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional