lektory on-line

Krzyżacy - Strona 480

von Wende, który do pokoju nakłaniał, inni obrzucili szyderstwy i obelgami - on jeszcze
miał nadzieję, że nieprzyjaciel uzna słuszność jego żądań, pożałuje krwi ludzkiej i
sprawiedliwym układem straszliwą waśń zakończy.
Więc i teraz poszedł się modlić o to do kaplicy, gdyż prostą a dobrotliwą duszę jego
dręczył ogromny niepokój. Nawiedzał już ongi Jagiełło ogniem i żelazem ziemie krzyżackie,
ale czynił to jako pogański książę litewski, lecz teraz, gdy jako król polski i
chrześcijanin ujrzał płonące sioła, zgliszcza, krew i łzy, ogarnęła go bojaźń gniewu
Bożego, zwłaszcza że to był dopiero początek wojny. Gdyby choć na tym poprzestać! Ale oto
dziś, jutro zetrą się narody i ziemia rozmięknie od krwi. Jużci, nieprawy jest ten
nieprzyjaciel, ale jednak krzyże na płaszczach nosi i bronią go tak wielkie i święte
relikwie, że myśl cofa się przed nimi przerażona. W całym wojsku myślano przecież o nich
z obawą i nie grotów, nie mieczów, nie toporów, ale tych świętych szczątków obawiali się
głównie Polacy. "Jakoże nam będzie na mistrza ramię podnosić - mówili nie znający trwogi
rycerze -gdy na pancerzu u niego relikwiarz, a w nim i kości święte, i drzewo Krzyża
Zbawiciela!" Witold gorzał wprawdzie wojną, pchał do niej i spieszył się do bitwy, lecz
pobożne serce króla truchlało po prostu na wspomnienie tych mocy niebieskich, którymi
Zakon osłaniał swą nieprawość.
Rozdział LI
Już właśnie ksiądz Bartosz z Kłobucka skończył jedną mszę, a Jarosz, proboszcz kaliski,
miał wkrótce wyjść z drugą i król wyszedł przed namiot, aby rozprostować nieco zmęczone
klęczeniem kolana, gdy na spienionym koniu wpadł jak burza szlachcic Hanko Ostojczyk i
nim z siodła zeskoczył, zakrzyknął:
- Niemce, miłościwy panie, idą!
Porwali się na te słowa rycerze, król zmienił się na twarzy, zamilkł przez mgnienie oka,
po czym zawołał:
- Pochwalony Jezus Chrystus! Gdzieś ich widział i ile chorągwi?
- Widziałem jedną chorągiew przy Grunwaldzie - odpowiedział zdyszanym głosem Hanko - ale
zza wzgórza kurzawa szła, jakby ich więcej ciągnęło!
- Pochwalony Jezus Chrystus! - powtórzył król. A wtem Witold, któremu za pierwszym słowem
Hanki krew uderzyła do twarzy i oczy poczęły się żarzyć jak węgle - zwrócił się do
dworzan i zawołał:
- Odwołać drugą mszę i konia mi!
Król zaś położył mu rękę na ramieniu i rzekł:
- Jedź ty, bracie, a ja ostanę i drugiej mszy wysłucham. Więc Witold i Zyndram z
Maszkowic wskoczyli na konie, lecz właśnie w chwili gdy zawrócili ku obozom, przyleciał
drugi goniec, szlachcic Piotr Oksza z Włostowa, i z dala już począł krzyczeć:
- Niemce! Niemce! Widziałem dwie chorągwie!
- Na koń!! - ozwały się głosy między dworzany i rycerstwem. A jeszcze Piotr mówić nie
przestał, gdy znów rozległ się tętent i przypadł trzeci goniec, a za nim czwarty, piąty i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional