lektory on-line

Krzyżacy - Strona 47

- Cudniej będzie, jeśli was porwie. Nie widziano jeszcze diabła z Kropidłem, ale tak
myślę, że wszyscy będziemy mieli tę uciechę...
- Wpierw ciebie jeszcze pokropię. Wina dajcie i niech żywie miłość między chrześcijany!
-Między prawdziwymi chrześcijany! - powtórzył z naciskiem Kuno Lichtenstein.
- Jakże? - zawołał, podnosząc głowę, biskup krakowski Wysz -żali to nie w odwiecznie
chrześcijańskim królestwie przebywacie? żali nie starsze tu kościoły niż w Malborgu?
- Nie wiem - odpowiedział Krzyżak.
Król szczególniej drażliwy był, gdy szło o chrześcijaństwo. Zdawało mu się, że Krzyżak
może jemu właśnie chce przymówić, więc wystające policzki pokryły mu się zaraz czerwonymi
piętnami, oczy poczęły błyskać.
- Co to! - odezwał się grubym głosem. - Nie chrześcijański ja król? co?
- Królestwo powiada się chrześcijańskim - odparł zimno Krzyżak - ale obyczaje są w nim
pogańskie...
Na to podnieśli się groźni rycerze: Marcin z Wrocimowic, herbu Półkoza, Florian z
Korytnicy, Bartosz z Wodzinka, Domarat z Kobylan, Powała z Taczewa, Paszko Złodziej z
Biskupic, Zyndram z Maszkowic, Jaksa z Targowiska, Krzon z Kozich-głów, Zygmunt z Bobowy
i Staszko z Charbimowic, potężni, sławni, zwycięscy w wielu bitwach, w wielu turniejach,
i to płonąc z gniewu, to blednąc, to zgrzytając zębami, poczęli wołać jeden przez
drugiego:
- Gorze nam! bo gościem jest i nie może być wyzwan! A Zawisza Czarny, Sulimczyk,
najsłynniejszy między słynnymi, "wzór rycerzy", zwrócił zmarszczone czoło do
Lichtensteina i rzekł:
- Nie poznaję cię, Kunonie. Jakże możesz, rycerzem będąc, hańbić wspaniały naród, gdy
wiesz, że jako posłowi żadna ci za to kara nie grozi?
Lecz Kuno wytrzymał spokojnie groźne spojrzenia i odrzekł z wolna, dobitnie:
- Nasz Zakon, zanim do Prus przybył, wojował w Palestynie, ale tam nawet i Saraceni
postów szanowali. Wy jedni ich nie szanujecie - i dlategom obyczaj wasz nazwał pogańskim.
Na to gwar uczynił się jeszcze większy. Naokół stołu ozwały się znów okrzyki: "Gorze,
gorze!"
Ale uciszyły się, gdy król, na którego obliczu wrzał gniew, klasnął obyczajem litewskim
kilkakroć w dłonie. Wówczas wstał stary Jaśko Topór z Tęczyna, kasztelan krakowski,
sędziwy, poważny, postrach dostojnością urzędu budzący, i rzekł:
- Szlachetny rycerzu z Lichtenstemu, jeśli was jakowaś obelga jako posła spotkała,
mówcie, a srogiej sprawiedliwości wartko stanie się zadość.
- Nie przygodziłoby mi się to w żadnym innym chrześcijańskim państwie - odrzekł Kuno. -
Wczoraj na drodze do Tyńca napadł mnie jeden wasz rycerz, i choć z krzyża na płaszczu
łacnie mógł poznać, ktom jest - na życie moje godził.
Zbyszko, usłyszawszy te słowa, pobladł mocno i mimo woli spojrzał na króla, którego twarz
była wprost straszna. Jaśko z Tęczyna zdumiał się i rzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional