lektory on-line

Faraon - Strona 47

- Zaprawdę mówię, ciągnął kapłan, że między wami krążą źli ludzie niby hieny w owczarni.
Nie litują się oni nad waszą nędzą, ale chcą was popchnąć do zniszczenia domu następcy
tronu i buntu przeciw faraonowi. Gdyby zaś udał się ich nikczemny zamiar, a z waszych
piersi gdyby zaczęła płynąć krew, ludzie ci ukryliby się przed włóczniami jak w tej
chwili przed moim wezwaniem.
- Słuchajcie proroka!... Chwała ci, mężu boży!... -wołał tłum pochylając głowy.
Pobożniejsi upadali na ziemię.
- Słuchajcie mnie, ludu egipski... Za twoją wiarę w słowa kapłana, za posłuszeństwo
faraonowi i następcy, za cześć, jaką oddajecie słudze bożemu, spełni się nad wami łaska.
Idźcie do domów waszych w pokoju, a może, nim zejdziecie z tego pagórka, Nil zacznie
przybierać...
- Oby się tak stało!...
- Idźcie!... Im większa będzie wiara i pobożność wasza, tym prędzej ujrzycie znak łaski...
- Idźmy!... Idźmy!... Bądź błogosławiony, proroku, synu proroków... - Zaczęli rozchodzić
się całując szaty kapłana. Wtem ktoś krzyknął: - Cud!... spełnia się cud!..:
- Na wieży w Memfis zapalono światło... Nil przybiera!... Patrzcie, coraz więcej
świateł!... Zaprawdę, przemawiał do nas wielki święty... Źyj wiecznie!...
Zwrócono się do kapłana, ale ten zniknął wśród cieniów.
Tłum niedawno rozjątrzony, a przed chwilą zdumiony i przejęty wdzięcznością, zapomniał i
o swoim gniewie, i o kapłanie cudotwórcy. Opanowała ich szalona radość i zaczęli biec
pędem ku brzegowi rzeki, nad którym już zapłonęły liczne ogniska i rozlegał się wielki
śpiew zebranego ludu:
"Bądź pozdrowiony, o Nilu, o święta rzeko, która objawiłaś się na tej ziemi. Przychodzisz
w pokoju, aby dać życie Egiptowi. O boże ukryty, który rozpraszasz ciemności, który
skrapiasz łąki, aby przynieść pokarm niemym zwierzętom. O drogo, schodząca z niebios,
ażeby napoić ziemię, o przyjacielu chleba, który rozweselasz chaty... Ty jesteś władcą
ryb, a gdy zstąpisz na nasze pola, żaden ptak nie ośmieli się dotknąć zbiorów. Ty jesteś
twórcą zboża i rodzicielem jęczmienia; ty dajesz odpoczynek rękom milionów
nieszczęśliwych i na wieki utrwalasz świątynie."
W tym czasie oświetlona łódź następcy tronu przypłynęła od tamtego brzegu, wśród okrzyków
i śpiewów. Ci sami, którzy pół godziny temu chcieli wedrzeć się do willi księcia, teraz
padali przed nim na twarz albo rzucali się w wodę, aby całować wiosła i boki statku,
który przywiózł syna władcy Egiptu.
Wesoły, otoczony pochodniami Ramzes w towarzystwie Tutmozisa wszedł do domu Sary. Na jego
widok Gedeon rzekł do Tafet:
- Boję się bardzo o moją córkę, ale jeszcze bardziej nie chcę spotykać się z jej panem...
Przeskoczył mur i wśród ciemności, przez ogród i pola, poszedł w stronę Memfisu.
Na dziedzińcu wołał Tutmozis:
- Witaj, piękna Saro!... Spodziewam się, że nas dobrze podejmiesz za muzykę, którą ci
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional