lektory on-line

Krzyżacy - Strona 456

począł krzyczeć w zapamiętaniu:
- Jaguś! Jaguś! złoto ty moje! słonko ty moje - hej! hej!... I krzyczał tak, że stary
Maćko, myśląc, że stało się coś niezwykłego, wpadł do izby. Dopieroż, ujrzawszy Jagienkę
na ręku
Zbyszka, zdumiał się, że wszystko poszło tak niespodziewanie prędko, i zawołał:
- W imię Ojca i Syna! Miarkuj się, chłopie! A Zbyszko przypadł do niego, postawił
Jagienkę na ziemi i oboje chcieli przyklęknąć, lecz nim zdołali to uczynić, chwycił
ich stary w kościste ramiona i przycisnął ze wszystkich sił do piersi.
- Pochwalony! - rzekł. - Wiedziałem ci ja, że tak się skończy, ale mi przecie radość!
Boże wam błogosław! Lżej będzie umierać... Dziewucha jako złoto najszczersze... Ku Bogu i
ku ludziom! Prawdziwie! A niech ta już będzie, co chce, kiedym się takiej pociechy
doczekał... Bóg doświadczył, ale i Bóg pocieszył. Trzeba jechać do Zgorzelic, Jaśkowi
oznajmić. Hej, żeby stary Zych żył!... i opat... Aleja wam za obu strzymam, bo żeby tak
prawdę rzec, to was tak oboje miłuję, że i wstyd gadać.
I chociaż miał w piersi serce hartowne, wzruszył się tak, że aż ścisnęło go coś w gardle,
więc ucałował jeszcze Zbyszka, a potem w oba policzki Jagienkę i wykrztusiwszy na wpół
przez łzy:
"Miód, nie dziewczyna!" - poszedł do stajen, aby kazać konie
kulbaczyć.
Wyszedłszy, zatoczył się z radości na dziewanny, które rosły przed domem, i począł
spoglądać na ich ciemne kręgi otoczone żółtymi liśćmi, zupełnie jak człowiek pijany.
- Ano! Kupa was - rzekł - ale da Bóg, Gradów Bogdanieckich będzie więcej.
Po czym, idąc ku stajni, jął znów mruczeć i wyliczać:
- Bogdaniec, opatowe majątki, Spychów, Moczydoły... Bóg zawsze wie, do czego prowadzi, a
przyjdzie czas na starego Wilka, toby i Brzozową warto kupić... Łęki godne!...
Tymczasem Jagienka i Zbyszko wyszli także przed dom, radośni, szczęśliwi Jaśniejący jak
słońce.
- Stryjku! - ozwał się z dala Zbyszko.
A on zwrócił się ku nim, otworzył ręce i począł wołać jak w lesie:
- Hop! hop! By-waj-cie!!
Rozdział XLV
Oni mieszkali w Moczydołach, a stary Maćko wznosił dla nich kasztel w Bogdańcu. Wznosił
mozolnie, gdyż chciał, żeby odsady były z kamienia na wapno, a czatownia z cegły, o którą
trudno było w okolicy. W pierwszym roku wykopał rowy, co przyszło dość łatwo, albowiem
wzgórze, na którym miał stanąć kasztel, było niegdyś okopane, może za czasów jeszcze
pogańskich, należało więc tylko oczyścić owe wądoły z drzew i z głogowych gąszczów,
którymi zarosły, a następnie umocnić je i pogłębić należycie. Przy pogłębianiu dokopano
się też obfitego źródła, które w niedługim czasie napełniło fosę tak, że musiał Maćko
obmyślać ujście dla zbytku wody. Potem na wale wzniósł częstokół i począł zgromadzać
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional