lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 46

I przechylił się przez tacę, a ona cofała swą jasną główkę bronioną tylko przez opar
wychodzący z garnuszka.
- Zdrajca! dajże waćpan spokój, bo upuszczę polewkę...
Ale on się groźby nie uląkł, po czym zakrzyknął:
- Jak Bóg w niebie, od takich delicyj rozum może się pomieszać!
- Waćpanu dawno już się pomieszał... Siadaj, siadaj!
Usiadł posłusznie, ona zaś nalała mu polewki w pucharek.
- Mówże teraz, jakeś to w Upicie winnych sądził?
- W Upicie? Jako Salomon!
- To i chwała Bogu!... Na sercu mi to, żeby wszyscy w okolicy mieli waćpana za
statecznego i sprawiedliwego człowieka. Jakże to tedy było?
Kmicic pociągnął dobrze polewki, odetchnął i rzekł:
- Muszę opowiadać od początku. Było tak: Upominali się łyczkowie z burmistrzem o
asygnacje na prowianty od hetmana wielkiego albo od pana podskarbiego. ?Waćpanowie
(mówili żołnierzom) jesteście wolentarzami i eksakcji nie możecie czynić. Kwatery dajem z
łaski, a prowianty damy wtedy, gdy się okaże, że nas zapłacą."
- Mieli słuszność czy nie mieli?
- Słuszność wedle prawa mieli, ale żołnierze mieli szable, a po staremu, kto ma szablę,
ten ma zawsze lepszą rację. Powiadają tedy łyczkom : ?Zaraz my tu na waszej skórze
wypiszemy asygnacje!" I wnet stał się tumult. Burmistrz z łyczkami zatarasowali się w
ulicy, a moi ich dobywali; nie obeszło się bez strzelaniny. Zapalili niebożęta żołnierze
dla postrachu parę stodół, kilku też łyczków uspokoili...
- Jak to uspokoili?
- Kto weźmie szablą po łbie, to i spokojny jak trusia.
- Dla Boga! toż to zabójstwo!
- Właśniem na to przyjechał. Źołnierze zaraz do mnie z narzekaniem i skargami na opresją,
w jakiej żyją, że to ich niewinnie prześladują. ?Brzuchy mamy puste - mówili - co nam
czynić?" Kazałem burmistrzowi, by się stawił. Namyślał się długo, ale wreszcie przyszedł
z trzema innymi. Kiedy to nie zaczną płakać: ?Niechby już i asygnacji nie dawaliprawią -
ale czemu biją, czemu miasto palą? Jeść i pić bylibyśmy dali za dobre słowo, ale oni
chcieli słoniny, miodów, specjałów, a my sami, ubodzy ludzie, tego nie mamy. Prawem się
będziemy bronić, a wasza mość przed sądem za swoich żołnierzy odpowiesz."
- Bóg waćpana będzie błogosławił - zawołała Oleńka - jeśliś sprawiedliwość, jako się
godzi, uczynił!
- Jeślim uczynił?...
Tu pan Andrzej skrzywił się jak student, który ma się do winy przyznać, i czuprynę począł
ręką na czoło nagarniać.
- Mój królu ! -zawołał wreszcie żałosnym głosem - mój klejnocie!... nie gniewaj się na
mnie...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional