lektory on-line

Krzyżacy - Strona 449

owczarz miejscowy zalecił, ni odwary przysyłane przez Jagienkę i księdza z Krześni:
Zbyszko coraz był słabszy, coraz bardziej znużon i - coraz smutniejszy.
- Co ci jest? może byś czego chciał? - wypytywał go stary rycerz.
- Niczego nie chcę - i wszystko mi za jedno - odpowiadał Zbyszko.
I w ten sposób upływał dzień za dniem. Jagienka, wpadłszy na myśl, że to może jest coś
więcej niżeli zwyczajna krzypota - i że młodzian ma chyba jakąś tajemnicę, która go
gnębi, poczęła namawiać Maćka, aby raz jeszcze popróbował wypytać, co by to mogło być.
Maćko zgodził się bez wahania, jednak pomyślawszy chwilę, rzekł:
- A nużby tobie chętniej powiedział niż mnie? Bo - lubić - to on cię przecie lubi, a to
też widziałem, że jak się tam kręcisz po izbie, to za tobą oczyma wodzi.
- Widzieliście? - zapytała Jagienka.
- Kiedy powiedziałem, że wodzi, to wodzi. A jak cię długo nie ma, to raz po raz na drzwi
spogląda. Pytaj go ty.
I na razie na tym stanęło. Jednakże pokazało się, że Jagienka nie umie i nie śmie.
Dopiero gdy przyszło co do czego, zrozumiała, że trzeba by jej mówić o Danusi i o miłości
Zbyszka do nieboszczki - a te rzeczy nie chciały się jej przez usta przecisnąć.
- Wyście chytrzejsi - rzekła do Maćka - i rozum a doświadczenie macie lepsze; wy mówcie,
ja nie mogę.
Więc Maćko rad nierad zabrał się do rzeczy - i pewnego ranka, gdy Zbyszko zdawał się być
nieco rzeżwiejszy niż zwykle, taką rozpoczął z nim rozmowę:
- Powiadał mi Hlawa, żeś godną wiązkę czubów pawich w Spychowie w podziemiu położył.
A ów, nie odejmując oczu od pułapu, na który, leżąc na wznak, patrzał - skinął tylko
głową na znak potwierdzenia.
- No! Pan Jezus ci poszczęścił, bo przecie i na wojnie łatwiej o ciurów niż o rycerzy...
Knechtów możesz nabić, ilu chcesz - ale za rycerzem trzeba się nieraz dobrze oglądać...
Tak-że ci to sami leźli pod miecz?
- Pozywałem różnych kilkakroć na udeptaną ziemię, a raz otoczyli mnie w bitwie - odrzekł
leniwie młodzian.
- I zdobycznego dobra dość przywiozłeś...
- W części kniaź Witold obdarzył.
- Zawsze taki hojny?
Zbyszko skinął znów głową, widocznie nie mając ochoty do dalszej rozmowy.
Ale Maćko nie dał za wygraną i postanowił przystąpić do rzeczy.
- Powiedz mi tak szczerze - rzekł. - Jakeś już tam owymi czubami truchełkę nakrył -
musiało ci okrutnie ulżyć?... Człek zawsze rad, gdy ślub spełni... Radeś był? co?
Zbyszko oderwał swe smutne oczy od pułapu, zwrócił je na Maćka - i odpowiedział jakby z
pewnym zdziwieniem:
- Nie.
- Nie? Bójże się Boga! Bo ja myślałem, że jak tam te dusze w niebie ucieszysz, to już
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional